Esej o sztuce sakralnej

Ekstaza świętej Teresy SOPHIE MOUQUIN

Ekstaza świętej Teresy
Giovanni Lorenzo Bernini

Sophie Mouquin


„Bernini, ach! Cudowny Bernini [...]. Jest potężny i wytworny, pełen werwy, pomysłowości, bezustannie pobudzonej myśli twórczej, która ma w sobie wdzięk i wielkość!” - napisał Emil Zola w „Les Trois Villes” (Trzech miastach), opublikowanych w 1898 r. Sławny pisarz dalej rozwijał tę myśl ustami swojego bohatera, Narcyza, który kontemplował „Świętą Teresę” „całymi godzinami, nigdy nie mogąc się nasycić nieskończoną, pochłaniającą szlachetnością symbolu”.

 Teatralizacja wiary

Dzieło, umieszczone w Rzymie w jednej z bocznych kaplic kościoła Santa Maria della Vittoria, rzeczywiście wydaje się kryć w sobie niewyczerpane bogactwa. Giovanni Lorenzo (Gianlorenzo) Bernini, jeden z gigantów XVII w., porównywany z Michałem Aniołem pod względem różnorodności talentów i liczebności wykonanych rzeźb, w przypadku „Świętej Teresy” cały swój geniusz zaangażował w służbę dzieła dogłębnie i doskonale barokowego. Łącząc wszystkie sztuki, architekturę, rzeźbę, a nawet malarstwo poprzez subtelne użycie odcieni marmurów, w latach 1647-1652 zrealizował ambitną scenę, istną sztukę teatralną w sensie dosłownym i przenośnym. A tą sztuką teatralną jest ekstaza świętej Teresy: wyrażone w obrazie doświadczenie mistyczne, które święta opisała w „Księdze mojego życia”, opublikowanej po raz pierwszy w języku hiszpańskim w r. 1588. Potrzebna była niezrównana jakość dłuta Berniniego, by w środku kaplicy, w niszy, przedstawić jakby bezwładne, oddane, olśniewająco białe ciało karmelitanki. Dotknięta miłością Boga, święta Teresa zdaje się unosić na obłoku; z jej półprzymkniętych warg wydobywa się łagodna skarga, wywołana bólem, jaki zadał jej anioł, „złotym ostrzem” „przebijając jej serce” i pozostawiając ją całą „rozpłomienioną miłością Boga”. Dwuznaczność sceny i wizerunku anioła, na równi pogańskiego Erosa i postaci anielskiej, nie omieszkały wywołać licznych komentarzy, pośród których największą sławę zyskał komentarz Jacquesa Lacana. Będąc prawdziwym zmaterializowaniem wizji mistycznej, nie mającej w sobie nic z erotyki, kaplica Cornaro stanowi apogeum zjawiska teatralizacji wiary, którą Kościół w pełni popierał w Rzymie po Soborze Trydenckim. Bernini dopiero co stracił swojego możnego protektora, papieża Urbana VIII, zmarłego w 1644 r. Konieczność zrezygnowania ze zleceń papieskich - z którymi zresztą już wcześniej chętnie zwracano się do jego rywali, Alessandra Algardiego i Francesca Borrominiego - spowodowała, że Bernini poświecił się realizacji prywatnych zleceń, stosując w nich owo charakteryzujące go łączenie sztuk. Wyszukana scenografia, dająca już o sobie znać baldachimem w rzymskiej bazylice Świętego Piotra, została również zastosowana w wyobrażeniu błogosławionej Ludoviki Albertoni w kościele San Francesco a Ripa, w latach 1671-1674, stwarzając takie samo złudzenie obrazu żywego i pełnego wymowy, do realizacji którego zostało jednak użyte bardziej kanciaste dłuto.

 Mistyczny przykład wewnętrznego płomienia

W kaplicy Cornaro kompozycja, światło i polichromia zostały zaangażowane w służbę centralnej sceny doświadczenia mistycznego, przeżywanego przez świętą Teresę z Avila (1515-1582), doświadczenia mistycznego, które widz powinien naśladować. Teresa została postawiona za przykład. W okresie powstawania dzieła Berniniego hiszpańska święta była jedną z najbardziej znanych postaci. Tę reformatorkę zakonu karmelitańskiego, założycielkę zakonu karmelitów bosych, który miał się wspaniale rozwinąć w Europie,  Paweł V beatyfikował w r. 1614, a Grzegorz XV kanonizował w r. 1622, czyli zaledwie 32 przed ukończeniem kaplicy Cornaro. Jej święto przypada 15 października. Następnie Teresa została obrana patronką Hiszpanii (w 1627 r.), a 350 lat po kanonizacji (w 1970 r.) ogłoszona doktorem Kościoła (razem z Katarzyną Sieneńską) przez Pawła VI. W XVII w. jej życie mistyczne było stawiane za przykład: Miguel de Molinos, ojciec kwietyzmu, doktryny uznanej za heretycką, uważał ją za doskonały wzór stanu spoczynku w Bogu, snu mistycznego, który chrześcijanin powinien osiągnąć u kresu swojej drogi duchowej. Doktryna Molinosa jednak błędnie interpretowała „uniesienie” mistyczne Teresy jako ilustrujące postawę bierności. Otóż mistyka terezjańska nie ma w sobie nic z bierności. Jest równocześnie kontemplacją i działaniem, a płonie w niej miłość Boża. Jak wynika z długiego komentarza, który Hippolyte Taine poświęcił kaplicy Cornaro w swojej „Podróży do Włoch”, Bernini „wykonał tutaj rzeźbę nowoczesną, i aby jej nadać wymiar ostatecznie doskonały w taki sposób ustawił grupę, by na bladą twarz św. Teresy padało światło, wydające się być płomieniem wewnętrznym, tak że poprzez przemieniony, pulsujący marmur, niczym lampa prześwieca dusza pogrążona w szczęściu i oczarowaniu”.

Tak więc Teresa z Avila, której święto przypada właśnie w październiku, o czym przypomniał Benedykt XVI, „uczy nas, jak być niestrudzonymi świadkami Boga, Jego obecności i działania, uczy nas realnie odczuwać to pragnienie Boga, które jest w głębi naszego serca, tę potrzebę zobaczenia Boga, szukania Boga, rozmowy z Nim i przyjaźni z Nim. Ta przyjaźń jest potrzebna nam wszystkim, i wszyscy musimy do niej dążyć wciąż na nowo każdego dnia” (Benedykt XVI, audiencja generalna z dnia 2 lutego 2011 r.).

 

 

Sophie Mouquin, wykładowca historii sztuki nowożytnej na Uniwersytecie Lille, we Francji 
_________________

Ekstaza świętej Teresy  (1647-1652), Giovanni Lorenzo Bernini (1598-1680). Rzym, kościół Santa Maria della Vittoria, kaplica Cornaro

.