Esej o sztuce sakralnej

„Ukrzyżowanie" (ok. 1511–1520) Matthias Grünewald (ok. 1475/1480–1528)

Męka Jezusa była cierpieniem, nie mającym porównania. Wcielony Syn Boży wydał samego siebie w ofierze za wszystkich. Nikt, nawet człowiek najbardziej świątobliwy, nie może wziąć na siebie grzechów wszystkich ludzi, ani wydać siebie w ofierze za ludzkość jako całość. Może to uczynić tylko Bóg – i On to uczynił.

Oto dar i tajemnica wiary, które Matthias Grünewald, mistrz niemieckiego malarstwa, ożywia w sugestywnej, obrazowej homilii, zatytułowanej „Ukrzyżowanie”. To powstałe na początku XVI wieku arcydzieło zaprasza do medytowania nie tylko nad historycznym wydarzeniem ukrzyżowania Pana, lecz także nad zbawczym sensem cierpiącej miłości Chrystusa, wylanej za wszystkich, i za każdego z nas.

Posłuszny aż do śmierci krzyżowej

Do dzisiaj przetrwały tylko dwadzieścia dwa obrazy Matthiasa Grünewalda. Wśród ocalałych dzieł znajduje się „Ukrzyżowanie”, eksponowane w stałej kolekcji National Gallery of Art w Waszyngtonie. Najlepiej znanym arcydziełem Grünewalda jest nastawa ołtarzowa z Isenheim, zamówiona do ołtarza głównego w kościele alzackiego klasztoru świętego Antoniego, w którym leczono pacjentów cierpiących na dżumę i różne choroby skóry. Ukrzyżowany Chrystus, przedstawiony przez Grünewalda na tej dużej nastawie, ma ciało poznaczone ranami typowymi dla dżumy. Pacjenci znoszący ból, wynikający z ich cielesnych schorzeń, odnosili duchową pociechę, mogąc wpatrywać się w ukrzyżowanego Jezusa oraz utożsamiać z tajemnicą Jego cierpienia.

 Dzieło przedstawione na okładce było najprawdopodobniej prywatnym obrazem, który był przeznaczony albo do otoczenia domowego, albo do prywatnej kaplicy.

On był przebity za nasze grzechy

W „Ukrzyżowaniu” artysta wprowadza widza w grozę męki Jezusa. Każdy element artystyczny – kolor, linia, forma i kompozycja – wyraża z nadzwyczajną ekspresją otchłań opuszczenia Jezusa, Jego głęboki smutek oraz krańcowe, fizyczne cierpienie. Wychudzone ciało jest poznaczone bliznami tortur. Wymizerowana twarz i pochylona głowa przypominają Jego bolesną agonię. Pod raniącą koroną z cierni święte oblicze naszego Pana krwawi. Porwana przepaska na biodrach zaświadcza o zepsuciu Jego prześladowców. Niewielu artystów oddało scenę ukrzyżowania z tak intensywnym realizmem, jaki stosuje w swojej kompozycji Grünewald.

Artysta umieszcza scenę ukrzyżowania w wąskim krajobrazie, namalowanym w niespotykanych, zielonkawo-niebieskich barwach. Ciemne tło stanowi przypomnienie zapisanego w Ewangelii szczegółu, że w godzinie odejścia Jezusa z tego świata słońce się ściemniło i całe stworzenie wydało jęk. Widz, który może stanąć przed tym obrazem w jego muzealnym otoczeniu, musi zauważyć, że tabliczka na krzyżu wygina się jakby na zewnątrz, w stronę widzów. Niewiele osób może pozostawać biernymi widzami czy obiektywnymi obserwatorami w obliczu budzącego emocje arcydzieła Grünewalda.

Rozciągnięte na krzyżu ramiona Pana wychodzą ze środka jak promienie. Jego wykręcone ręce i wykrzywione stopy przykuwają uwagę i zatrzymują oko. Święte ręce i stopy wyrażają bowiem niewyrażalne Boże cierpienie za powodu odsunięcia się ludzi od Boga. Pokora Syna Bożego, który był „posłuszny aż do śmierci krzyżowej”, wznosi się ku Jego Ojcu jako ofiara doskonała. Sękate, naprężone palce, wyciągają się w górę ku niebu. Jego kostki, wykręcone brutalną siłą gwoździa przeszywającego stopy, przywołują na myśl łańcuchy grzeszności świata. Poprzeczna belka zgina się w dół nie tylko pod ciężarem Jego poranionego ciała, lecz także z powodu całej wagi Bożego miłosierdzia, które przybiera kształt miłości ukrzyżowanej.

W Jego ranach jest nasze zdrowie

Po obu stronach krzyża stoją Maryja, Dziewicza Matka Boga, oraz umiłowany uczeń i ewangelista, święty Jan. Okryta głowa Maryi jest pochylona, a Jej ręce zaciśnięte w modlitwie, przypominając Jej niepowtarzalny udział w cierpieniu Syna. Silnie splecione ręce Jana wyrażają udrękę wiernego ucznia Pana. Klęcząca postać w pełnej boleści medytacji u stóp krzyża to święta Maria Magdalena. Wszyscy troje wchodzą głęboko w Mękę Pana, jako świadkowie Jego skazania, męczarni i śmierci. Ich perspektywa ma w zamyśle stać się naszą, kiedy kontemplujemy ten moment Ewangelii.

Płótno jakby wygina się na zewnątrz, wskutek czego ta święta scena wkracza w naszą przestrzeń. Skrajny realizm przedstawienia Grünewalda uniemożliwia pozostanie jedynie widzem. Siła samoogałacającej się miłości zmusza nas do uczestniczenia w tej świętej tajemnicy. Oczyma wiary zaczynamy rozpoznawać, że ubóstwo wcielonej Bożej miłości wylało się obficie na całą ludzkość. Wyobraźnia Grünewalda pozwala nam zobaczyć, że ogromne miłosierdzie Boga przybiera kształt cierpiącej miłości. Oko artysty zaprasza nas do rozpoznania daru ukrzyżowanej miłości, która jedna nas z Bogiem.

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupił raczył

Dobrą nowiną Wielkiego Piątku jest fakt, że śmierć nie ma już dłużej ostatniego słowa na temat kondycji człowieka. Wejście w tajemnicę męki i śmierci Jezusa na krzyżu powinno być pełne nadziei na zwycięską moc Boga, który wskrzesi swego Syna z martwych. Albowiem wiemy i wierzymy, że okrutne ukrzyżowanie Jezusa na pewno ustąpi miejsca promienistej chwale Jego – i naszego – zmartwychwstania. Daje to nam ufność, w której możemy się modlić: „Wielbimy Cię, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył”.

Jem Sullivan

Pisarz i wychowawca, zajmuje się sprawami edukacji katolickiej w archidiecezji w Waszyngtonie.

 

„Ukrzyżowanie" (ok. 1511–1520), Matthias Grünewald (ok. 1475/1480–1528), National Gallery of Art, Waszyngton

© Courtesy National Gallery of Art, Washington.