Sztuka Sakralna

Ukoronowanie Maryi przez Trójcę Świętą” (ok. 1400 r.) Mistrz z Rubielos de Mora

W ostatnim gorzkim dziele Marka Twaina, krótkiej opowieści pt. „Wizyta kapitana Stormfielda w niebie”, narrator opisuje długi rząd zbawionych dusz, niecierpliwie oczekujących na swoje chmury, skrzydła i harfy, by mogły usiąść, trzepotać skrzydłami i brzdąkać na harfie przez całą wieczność. Jednak kiedy już otrzymują wyposażenie, to każda z nich stopniowo odkrywa, że siedzenie na chmurze i śpiewanie do siebie w mgnieniu oka powszednieje. Odsłania się najgorszy lęk każdej z dusz: niebo trwa wiecznie i jest „nudne”. 

Niebo Maryi

Malarz „Ukoronowania Maryi przez Trójcę Świętą” pozwala sobie mieć odmienne zdanie. Jego niebo jest pełne chmur, skrzydeł i muzyki, jak w parodii Twaina, ale monotonii i zastoju wcale tam nie ma. Obraz mieni się taką ilością skrzydeł w żywych barwach, misternie odwzorowanych aureol, bogato udrapowanych szat i delikatnie wymodelowanych twarzy, że oko niemal nie wie, na czym spocząć. Wzrok stara się jakoś objąć cały obraz naraz, próbując równocześnie obiegać zewnętrzny krąg aniołów, przeskakiwać między Osobami Trójcy Świętej, by spocząć na Najświętszej Maryi Pannie. I tutaj hiszpański malarz, znany tylko jako Mistrz z Rubielos de Mora [miejscowość w hiszpańskiej Aragonii – przyp. red.], dostrzega coś, co Twainowi umknęło: że niebo jest tak żywe, tak dynamiczne, że możemy zacząć je pojmować dopiero patrząc na Maryję, Królową nieba. 

Chóry aniołów

Wirujący krąg aniołów, wychodzący jakby poza krawędzie obrazu, sugeruje, że nie jest to żadna zwyczajna wizja nieba, ale wejrzenie w samo serce raju, tam, gdzie aniołowie uwielbiają Trójcę Świętą przez całą wieczność. I tutaj, w centrum całej rzeczywistości, odkrywamy, że życie wieczne jest pieśnią. Aniołowie grają na skrzypcach, akompaniując zastępom aniołów, których usta wyśpiewują hymn uwielbienia. Aniołowie ci — których indywidualne osobowości uwydatnia niepowtarzalny złoty wzór na aureoli każdego z nich — otulają jakby Trójcę Świętą swą radością, nawołując wszelkie stworzenie, by przyłączyło się do ich pieśni dziękczynienia za to, że Bóg dzieli swoje Boskie życie z odkupioną ludzkością. 

Przedstawienie Trójcy

Aniołowie otwierają usta w śpiewie, a Duch Święty jak tchnienie wychodzi z ust Ojca i Syna. Co nietypowe, w aureolach wszystkich trzech Osób Trójcy znajdują się krzyże. To subtelne malarskie pociągnięcie akcentuje fakt, że Bóg ogłosił tajemnicę Trójcy Świętej przez Wcielenie Słowa i otworzył ludziom przystęp do życia trynitarnego przez krzyż Jezusa Chrystusa. Jednak zbawcze dzieło Trójcy nie kończy się z chwilą Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia Chrystusa; malarz objawia najwspanialszy horyzont zbawienia człowieka, ukazując udział trzech Osób Trójcy w ukoronowaniu Maryi na Królową nieba i ziemi. 

Kto jest w środku?

Tutaj dochodzimy do zadziwiającego aspektu tego obrazu: w centrum tej ilustracji nieba widzimy nie aniołów, ani nawet nie Trójcę Świętą, lecz Maryję. Czy Mistrz z Rubielos de Mora odsuwa na bok Boga lub czyni Maryję czwartą osobą Trójcy? Fragment średniowiecznego bestsellera, „Złotej legendy”, rzuca światło na to, co się tu naprawdę dzieje. Mówiąc o Wniebowzięciu Maryi, dzieło to stwierdza, że „niewysłowiona Trójca wielbi samą siebie odwiecznym tańcem radości i pociąga wszystko do wpatrywania się w Maryję, z powodu łaski, którą jest przepełniona”. Wniebowzięcie i Ukoronowanie Maryi nie odrywają uwagi od Trójcy Świętej; uwielbienie Maryi w niebie jest integralną częścią pragnienia Boga, by objawiać istotom ludzkim swoją miłość oraz wylewać na. nich swoje łaski. Maryja składa ręce w postawie pokornej otwartości, wyraźnie powtarzając gest powszechnie obecny w przedstawieniach Zwiastowania i jasno w ten sposób pokazując, że Jej chwała jako Matki Boga i Królowej nieba nie jest należnym Jej prawem, lecz darem czystej łaski wypływającym ze stwórczej miłości Trójcy.

Jednakże dar ten, dany tylko Jej, nie jest tylko „dla Niej”. Spojrzenie Maryi nieoczekiwanie przechodzi poza krawędzie malowidła i pada na zewnątrz, wprost na widza, zachęcając nas nie tylko do spoglądania na to, co Bóg dla Niej uczynił, lecz także do wzięcia uczestnictwa w tej wielkiej tajemnicy. Medytowanie Jej osoby prowadzi nas do dojrzenia zdumiewająco osobowej miłości Trójcy, ofiarowanej nam w Jezusie Chrystusie; aż w końcu usłyszymy anielską pieśń wychwalającą Boga za piękno, którym jest On sam, oraz za to, które dla nas uczynił. Odważna wyobraźnia teologiczna malarza pozwoliła mu umieścić Maryję w centralnym punkcie, na który pada nasz wzrok, byśmy mogli ujrzeć w Jej królowaniu chwałę, dla której zostaliśmy stworzeni.

Czym zatem w końcu jest niebo? Mistrz z Rubielos de Mora pomaga nam dostrzec, że nie jest ono takim samym miejscem jak wszystkie miejsca, w których szukamy rozrywek, by odsunąć od siebie nudę. Niebo jest naszym wiecznym uczestnictwem w miłości Trójcy, gdzie wielbimy Boga całą swoją osobą, zjednoczeni z wszystkimi aniołami i świętymi. Wpatrywanie się w Maryję, wziętą do nieba i panującą jako Królowa, budzi w nas tęsknotę za chwałą przekraczającą wszelkie wyobrażenia: na miłowaniu razem z Nią Trójcy Świętej.

 

Gabriel Torretta OP

Dominikanin z Prowincji świętego Józefa (USA) i doktorant Uniwersytetu w Chicago.

„Ukoronowanie Maryi przez Trójcę Świętą” (ok. 1400 r.), Mistrz z Rubielos de Mora, Muzeum Sztuki w Cleveland (USA) © Photo: Creative Commons CC0