Edytorial

Radujcie się zawsze dk. Bogdan Sadowski

IV Niedziela Wielkiego Postu to niedziela Laetare (od łac. „radować się”). Nazwa pochodzi od pierwszego słowa antyfony na wejście liturgii Mszy świętej tego dnia: „Raduj się, Jerozolimo, zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie. Cieszcie się, wy, którzy byliście smutni, weselcie się i nasycajcie u źródła waszej pociechy”. O radości słyszymy też w modlitwie nad darami: „Panie, nasz Boże, z radością przynosimy Tobie dary na Ofiarę...” Dlaczego w środku Wielkiego Postu mamy dzień poświęcony radości? Tradycja tego dnia jest dość stara. Był czas, kiedy post przed Wielkanocą rozpoczynał się właśnie po tej niedzieli, a więc to jakby znane nam „ostatki”. Tego dnia papież święcił też róże ofiarowywane później zasłużonym osobom. Być może z tego powodu inna popularna nazwa tego dnia to: „Niedziela Różowa” – kapłan ubiera się tego dnia w ornat koloru różowego. Używa się tego koloru tylko w dwa dni roku liturgicznego – poza IV niedzielą Wielkiego Postu, także w III niedzielę Adwentu (zwaną Gaudete). Niestety nie wszystkie parafie stać na zakup tak rzadko używanych szat liturgicznych i dlatego nieczęsto możemy je zobaczyć. 

Inną próbą wytłumaczenia charakteru tego dnia jest odniesienie do obrzędu „otwarcia uszu” – Effata – który celebrowano w środę poprzedzającą tę niedzielę. Była to część przygotowania katechumenów do sakramentu chrztu. Sakrament ten wprowadza ochrzczonych do nowego życia, uwalnia z grzechów i wynosi do godności dziecka Bożego. Jest (a na pewno powinien być) przyczyną wielkiej radości, także dla nas, już ochrzczonych.
W dzień, który dziś rozpoczyna Wielki Post – w Popielec, czytamy fragment Ewangelii według św. Mateusza: „Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. Chodzi zatem o to, aby w życiu chrześcijanina, także w czasie Wielkiego Postu, główną cechą wierzącego w Chrystusa była radość z powodu naszego wybrania. O. Raniero Cantalamessa – kapucyn, kaznodzieja Domu Papieskiego, powiedział kiedyś, że dziś może najważniejszym zadaniem chrześcijanina jest właśnie świadectwo radości wobec otaczającego nas świata. Radości na co dzień, radości prawdziwej, radości głębokiej, która nie ma nic z błazenady czy wesołkowatości. Dlatego św. Paweł w Liście do chrześcijan w Filippi zachęca do radości stałej: „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!”

Dla mających wątpliwości, czy wypada taką radość okazywać, przytoczmy na koniec myśl abby Eulogiusza: „Nie mówcie mi o mnichach, którzy się nie śmieją, to nie mogą być ludzie poważni”. I jeszcze jedna myśl – tym razem naszego Prymasa Tysiąclecia: „Radość wewnętrzna jest najgroźniejszą bronią przeciwko szatanowi, który jest smutny z «urodzenia»”.