Edytorial

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego - przeniesiona dk. Bogdan Sadowski

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego, planowana na 7 czerwca 2020 r., odbędzie się jednak po ustaniu pandemii. Prymas Tysiąclecia był, i dla wielu wciąż jest, „mężem opatrznościowym” naszej Ojczyzny w trudnych latach komunizmu. Warto wracać do jego spuścizny, która wciąż jest bardzo aktualna.

24 czerwca, jak co roku, przeżywamy uroczystość Narodzenia Jana Chrzciciela - patrona katedry warszawskich arcybiskupów. Coroczne uroczystości świętych Apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca) także w pewien sposób łączą się z postacią Prymasa Wyszyńskiego, który był, zwłaszcza w ostatnich latach, ważną postacią Kościoła powszechnego, znanym i cenionym w Watykanie hierarchą.

Czerwiec jest miesiącem, w którym najczęściej odbywały się pielgrzymki św. Jana Pawła II do naszej Ojczyzny. Prymas Wyszyński mógł jeszcze przeżywać radość powitania Papieża podczas pierwszej pielgrzymki. Jak pamiętamy, przebiegała ona pod hasłem: Gaude Mater Polonia, a jej głównym celem był udział Papieża w obchodach 900. rocznicy śmierci św. Stanisława, biskupa - patrona Polski. To wtedy, już w pierwszym dniu pielgrzymki w Warszawie padły słynne słowa: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”.

Można się domyślać, że ks. Prymas Wyszyński przyjmował te słowa i całą pielgrzymkę z wielkim wzruszeniem. W relacjach z tamtych dni widać wyraźnie, że mimo obecności w każdym wydarzeniu tej wędrówki Papieża po Polsce starał się usuwać w cień, jakby potwierdzając słowa patrona jego katedry: „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał.” (J 3,30). Jak bardzo taka postawa jest potrzebna dziś nie tylko w Kościele, wśród wierzących, ale wśród wszystkich naszych Rodaków, a może szczególnie wśród naszych polityków.