Edytorial

Modlitwa i łzy matki dk. Bogdan Sadowski

W sierpniu obchodzimy dzień po dniu (27 i 28) wspomnienie matki i syna – św. Moniki i św. Augustyna. Warto bliżej poznać te postacie.
Augustyn urodził się w 354 r. w Tagaście, dziś jest to miasto w Algierii. Ojciec o imieniu Patrycjusz był poganinem, a matka Monika – chrześcijanką. Augustyn od młodości interesował się retoryką, studiował ją i był nawet jej nauczycielem. W młodości związał się kobietą i miał z nią syna o imieniu Adeodatus (po polsku: Bogdan).
Augustyn przez długie lata fascynował się manicheizmem. Był to system religijny stanowiący syntezę wielu różnych religii: staroirańskiego zoroastryzmu, buddyzmu i chrześcijaństwa. Przewodnią myślą był fundamentalny dualizm równych sobie sił: dobra i zła, który wymaga wyzwolenia, ale wyzwolenia poprzez własną pracę intelektualną, czyli poprzez poznanie. O przeżywaniu tego czasu i uwolnieniu się od wpływów manichejczyków, a także m.in. od astrologii, Augustyn przejmująco pisze w swoich „Wyznaniach”.
Wielki intelekt Augustyna, ale także poważna choroba, a przede wszystkim otwartość umysłu i spotkanie na swojej drodze świętych osób doprowadziły Augustyna do wiary chrześcijańskiej. Pod wpływem kazań św. Ambrożego, biskupa Mediolanu, odbył katechumenat i w roku 387 wraz z synem i przyjacielem Alipiuszem przyjął chrzest. W tym czasie, jak wspomina w „Wyznaniach”, doświadczył wielu cudownych zdarzeń, m.in. wyzwolenia od nieuporządkowanego seksu. Przeżył to tak mocno, że postanowił praktykować celibat. Po wielu przygodach w roku 391 w Hipponie (dzisiejsza Algieria) przyjął święcenia kapłańskie, a po pięciu latach święcenia biskupie i został biskupem swego miasta.

Jego wkład w nauczanie Kościoła trudno przecenić. Istnieje pojęcie augustianizmu, który obok tomizmu jest wciąż ważną częścią spuścizny chrześcijańskiej myśli. Nie sposób streścić tutaj jego doktryny, ale za przykład niech wystarczy cytat z dzieła „O Trójcy Świętej”: „Prawdziwa miłość polega na tym, abyśmy przywiązali się do prawdy i sprawiedliwie żyli”.

Jego matka, pobożna Monika, w czasach jego młodości zabroniła mu wstępu do domu. Główną przyczyną nie było, jak by się nam mogło wydawać, jego bujne życie erotyczne (nawet swego rodzaju hedonizm) i nieślubne dziecko, ale kontakt z manichejczykami, a więc z jej perspektywy, heretykami. Augustyn miał jeszcze brata Nawigiusza i siostrę Perpetuę. Jak twierdzi historia, ojciec Augustyna miał tuż przed śmiercią przyjąć chrzest. To dużo mówi o wadze, jaką Monika przywiązywała do praktykowania wiary. Mimo zakazu wstępu do domu, czyli zdecydowanej krytyki postępowania syna, nigdy nie przestała się za niego modlić. Jeden z biskupów po zapoznaniu się z jej doświadczeniem bólu z powodu stylu życia jej syna, miał powiedzieć: „Matko, jestem pewien, że syn tylu łez musi powrócić do Boga”.

Monika otrzymała tę łaskę, że jeszcze przed śmiercią, po trzydziestu trzech latach modlitwy, doczekała chrztu swojego syna Augustyna (a także wnuka, zresztą ochrzczonego tego samego dnia co jego ojciec). Jej kult jest obecny w wielu Kościołach, nie tylko w naszym katolickim. Pierwotnie wspomnienie św. Moniki w Kościele katolickim obchodzono 4 maja w wigilię domniemanego nawrócenia św. Augustyna. W czasie reformy kalendarza w 1969 r. zostało przeniesione na dzień 27 sierpnia w przeddzień przeniesionego na 28 sierpnia wspomnienia św. Augustyna.

Św. Monika patronuje matkom, wdowom, mężatkom przeżywającym nieudane małżeństwo, kobietom, które mają kłopoty z dziećmi, kobietom będącym ofiarami cudzołóstwa, alkoholizmu, oszczerstw, a także kobietom zawiedzionym przez dzieci. Do niej kierują modlitwy o wstawiennictwo proszący o ratowanie duszy dziecka i męża.

Obyśmy, tak jak św. Monika wierzyli w moc modlitwy i chcieli okazywać taką wytrwałość w jej praktykowaniu.