Edytorial

Boże Ciało i monstrancja dk. Bogdan Sadowski

Jest w ciągu roku kilka dni, które cieszą się ogromną popularnością wśród wiernych. Na pewno jest wśród nich wigilia Bożego Narodzenia – do tego stopnia popularna, że właściwie w języku polskim słowo „wigilia” jednoznacznie kojarzy się z wieczerzą w przeddzień Bożego Narodzenia, choć samo słowo w liturgii oznacza po prostu obchód jakiegoś święta w poprzedzający je wieczór. Msza w noc Bożego Narodzenia zwana powszechnie „pasterką” jest kolejnym świętem, który obchodzą koniecznie prawie „wszyscy”. Dodajmy do tego jeszcze „święconkę”, czyli święcenie pokarmów w Wielką Sobotę i pierwszą Mszę w dzień Zmartwychwstania Pańskiego, zwaną „rezurekcją”. Na te liturgie przychodzą często nawet ci, którzy nie dochowują obowiązku uczestniczenia przez cały rok w Mszy niedzielnej i świątecznej (uczestnictwo nakazane, określone w przykazaniach kościelnych).
„Boże Ciało” to z kolei prawie synonim procesji eucharystycznej. Pamiętać należy, że procesja jest jednak częścią całej liturgii uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, czyli także Mszy świętej. Pojawienie się tego święta (właściwsze określenie to „uroczystość”) wiąże się tradycyjnie z objawieniami św. Julianny z Cornillon – przeoryszy klasztoru augustianek w Mont Cornillon w pobliżu Liege. Jej to w 1245 r. objawił się Chrystus i zażądał ustanowienia osobnego święta ku czci Najświętszego Sakramentu. W 1246 r. decyzją biskupa Liege odbyła się pierwsza procesja. Po wielu perypetiach, o których warto poczytać w dostępnej literaturze, uroczystość ta, decyzją papieża Urbana IV została zaliczona do głównych obchodów roku liturgicznego. Ciekawostką niech będzie fakt dość szybkiego przyjęcia tego święta w Polsce.
Ważnym wydarzeniem związanym z tym świętem jest także tzw. cud w Bolsenie z 1263 r. Kapłan podczas ofiarowania zauważył krew kapiąca z Hostii na korporał. Hostia i korporał do dziś znajdują się w specjalnie wybudowanej katedrze w Orvieto.
Cudów eucharystycznych znamy w historii wiele, choćby w Lanciano czy w Sienie. Także w Polsce mieliśmy niedawno do czynienia z takim wydarzeniem w Sokółce – uznany przez miejscowego ordynariusza, czeka na decyzję Stolicy Apostolskiej. W naszej ojczyźnie mieliśmy osiem takich wydarzeń na przestrzeni ostatnich wieków.
Powszechnie uważa się, że uroczystość o której mówimy, ma nam przypominać, jak ważna jest Eucharystia. Wiele historii związanych z cudami eucharystycznymi wiąże się z jakąś formą zwątpienia w realną obecność Jezusa pod postaciami eucharystycznymi.
Warto też wiedzieć, że istniało odrębne święto Najdroższej Krwi Chrystusa – obchodzone 1 lipca. Reforma liturgii z 1969 r. połączyła uroczystość Krwi z uroczystością Bożego Ciała, znosząc święto 1 lipca i ustanawiając omawianą uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa. Przypominać ma to nam wszystkim, że Eucharystia to zarówno Najświętsze Ciało, jak i Najświętsza Krew Zbawiciela.
Na koniec: o wspomnianej w tytule monstrancji. Pamiętając, Kogo adorujemy podczas procesji Bożego Ciała, przypatrzmy się choć przez chwilę naczyniu, w którym Najświętszy Sakrament jest umieszczony. Jak wiele form, jak wiele treści można często tam odnaleźć. Zwłaszcza w starych, zabytkowych ostensoriach (upraszczając nieco: ostensorium - po łacinie ostendere znaczy „patrzeć” – to inna nazwa monstrancji, której nazwa pochodzi od łacińskiego słowa monstrare - „pokazywać”). Zwróćmy uwagę choćby na dwa odmienne typy tego naczynia: historycznie starsze, gotyckie, będące jakby przekrojem katedry, i późniejsze, barokowe, zwane też „promienistym”. W pierwszym typie Chrystus w hostii jest w centrum Kościoła, a w drugim typie jest „słońcem” i „światłem” dla każdego. Bardzo często w monstrancjach odnajdziemy także odniesienia do miejsca gdzie są używane – np. monstrancja w kształcie drzewa lipowego w sanktuarium w Świętej Lipce (niestety skradziona), czy przepiękna monstrancja w toruńskim sanktuarium, gdzie Matka Boża (przecież często nazywana „pierwszą monstrancją”) trzyma hostię – czyli swojego Syna.
Uczestnicząc w uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, zwróćmy także uwagę choć przez chwilę na przepiękne i pełne treści naczynie, w którym niesiony jest w procesji Pan Jezus.
Szczęść Boże!

dk. Bogdan Sadowski