Edytorial

dk. Bogdan Sadowski Zwyczajne - Nadzwyczajne

Zwyczajne - Nadzwyczajne

 

Nadzwyczajne - mówimy o czymś co nas zachwyca, jest niezwykłe, niecodzienne. W styczniu jest wiele takich chwil. Między innymi: uroczystość Trzech Króli, święto Chrztu Pańskiego, wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus. Można przecież również o tych dniach powiedzieć, że są „nadzwyczajne”. Jednak od 14 stycznia zaczynamy czas zwany w liturgii: okresem zwykłym. 

Pamiętam moje zdziwienie, kiedy się dowiedziałem, że profesor zwyczajny jest „ważniejszy” od nadzwyczajnego. Podobnie jest ze znanymi nam z posługi w naszych kościołach szafarzami nadzwyczajnymi Komunii świętej. Zwyczajnymi jej szafarzami są biskup, prezbiter i diakon, a więc osoby mające święcenia - czyli duchowni. 

Nie chodzi oczywiście o jakieś sztuczne hierarchizowanie czy wartościowanie, ale warto poczytać odpowiednie wprowadzenia liturgiczne i wtedy dowiadujemy się, że okres zwyczajny jest: „...czasem, w którym nie obchodzi się żadnej szczegółowej tajemnicy Chrystusa, lecz wspomina się misterium Chrystusa w jego pełni, zwłaszcza w niedziele.” (Ogólne normy roku liturgicznego i kalendarza, VI, 43). Ten „zwyczajny” czas jest zatem jak najbardziej czasem „nadzwyczajnym” w naszym zwykłym, ludzkim odczuciu. 

Okres zwykły zaczyna się w poniedziałek, który następuje po niedzieli wypadającej po dniu 6 stycznia i trwa do wtorku przed Wielkim Postem, i powtórnie zaczyna się w poniedziałek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego i kończy się przed I Nieszporami 1 niedzieli Adwentu. 

Można potraktować powyższe normy liturgiczne jako pewną podpowiedź w naszym codziennym życiu. Co spontanicznie, we własnym sercu, określam jako „zwyczajne”, a co jako „nadzwyczajne”? I co jest dla mnie rzeczywiście najważniejsze, a co mniej ważne? Przepisy liturgiczne przypominają nam, że to właśnie „zwyczajne” jest pełnią. „Nadzwyczajne” jest wynikiem jakiejś niecodziennej konieczności, niecodziennego wyboru. Czy dzień ślubu jest ważniejszy od codziennego życia małżonków? Czy huczny jubileusz okrągłej rocznicy jakiegoś zaangażowania jest ważniejszy od codziennego trudu w tym zaangażowaniu? 

Pewnie ważne jest jedno i drugie. W naszym życiu wciąż przenikają się chwile zwyczajne z nadzwyczajnymi i chyba to nadaje naszemu życiu właściwy smak. Nie chodzi zatem w tej refleksji o rankingi. Chodzi o zadumę nad swoim życiem. Modlitewną refleksję, która może pomóc nam w głębszym poznaniu siebie, głębszym poznaniu naszych motywacji. To zaś zawsze pozwala bardziej zbliżać się do Boga: „prawda” - także o sobie – „was wyzwoli” mówi Pan Jezus (por. J 8,32). 

Nawracać się oznacza przylgnąć bardziej do Jezusa, także poprzez rozpoznanie naszych własnych błędów, przyzwyczajeń, nawyków. Mamy je wszyscy, a część z nas tak jest do nich przywiązana, że już ich nie zauważa. Stają się naszą „drugą naturą”. Bijąc się we własne piersi dodajmy, że nie zawsze najlepszą. 

Refleksja nad tym co spontanicznie zaliczam do rzeczy „zwyczajnych” w moim życiu, a co do „nadzwyczajnych”, może być owocna dla każdego z nas. Ponieważ jesteśmy w pewien sposób w środowisku specjalnie zainteresowanych liturgią, zakończmy tę refleksję apelem: obyśmy umieli i chcieli każdą modlitwę, liturgiczną i prywatną, traktować jako „nadzwyczajne” spotkanie z Chrystusem w Jego Kościele. 

Szczęść Boże


dk. Bogdan Sadowski 
diakon stały, redaktor naczelny polskiej edycji Magnificat