Artykuły miesiąca

Alina Petrowa-Wasilewicz Kobiety przemieniające świat: Opatka Otylia


Kobiety przemieniające świat

Opatka Otylia

 

Żywot opatki Otylii, tak jak wielu dawno żyjących kobiet, pogrążony jest w mroku. Kilka linijek w starych annałach, nieraz sprzeczne ze sobą fakty, wątki pojawiające się i znikające w kolejnych wersjach opowieści. I tylko przebłyski świętości ocalają je przed całkowitym zapomnieniem i prowokują pytanie, co to była za świętość, skoro pamięć o niej przetrwała przez wieki?

Bo cóż możemy wyczytać o niej w kronikach klasztornych, spisanych setki lat po śmierci, gdy trudno oddzielić legendę od wybujałej wyobraźni pobożnych kronikarzy? Była córką księcia Adalryka i Bestwindy, urodziła się w pobliżu Strasburga, ale ojciec ją odrzucił, bo była niewidoma. Podobno nawet chciał ją zgładzić, bo uważał, że hańbi dobre imię rodu, co świadczy, że chrześcijaństwo nie zakorzeniło się w tym alzackim księciu zbyt głęboko. Od najmłodszych lat doświadczyła więc, czym jest odrzucenie i krzyż. Mała dziewczynka została przekazana przez matkę służącej, która miała się nią zająć daleko od ojcowskiego wzroku. Później trafiła do opactwa Balma, w którym małą księżniczką zajęły się benedyktyńskie zakonnice. 

Światło dzienne wraz z innym, cenniejszym światłem, ujrzała w chwili Chrztu, udzielonego jej przez świętego biskupa Erharda – księżniczka odzyskała wówczas wzrok. Została zakonnicą i ksienią w klasztorze, opiekowała się chorymi i ubogimi. Ojciec, spełniając jej prośbę, ufundował w roku 680 opactwo w Hohenburgu, którego była opatką, a później samodzielnie, może wykorzystując pieniądze z przypadającego jej posagu, ufundowała kolejne, w Niedermunster. Można wnioskować, że pogodziła się z ojcem, przebaczyła mu gorzkie dzieciństwo, skoro wspólnym wysiłkiem fundowali opactwo na Wysokim Wzgórzu, bo takie jest znaczenie nazwy Hohenburg. Istnieje inna wersja jej żywota, która podaje, że jej relacje z ojcem wciąż się zmieniały, po latach akceptacji i współpracy pogorszyły się, gdy odmówiła zamążpójścia. 

Zmarła po świątobliwym życiu w roku 720, na Wysokim Wzgórzu i tu została pochowana. W XI wieku wyniósł ją na ołtarze papież Leon IX, Pius XII po ponad tysiącu lat, w 1946 roku, ogłosił ją patronką Alzacji. Jej relikwie krążyły po regionie, kość ramienia trafiła do Pragi, czaszka do Corbie, w czasie rewolucji francuskiej nie ominął jej los wielu świętych, bo rewolucjoniści zdewastowali jej grobowiec – dewastowanie sanktuariów było wtedy powszechne. Wymieniana jest w Litanii Kościoła Ratyzbońskiego, w Strasburgu, siedzibie Parlamentu Europejskiego. Jej wspomnienie liturgiczne obchodzone jest w niektórych regionach jako uroczystość. Największe sanktuarium świętej Otylii znajduje się we Francji i nazywa się od jej imienia Mont-Sainte-Odile i jest usytuowane na górze, tak jak jej pierwsze opactwo. 

Opatka Otylia znana jest też z proroctwa, z opisu wizji strasznej wojny narodów europejskich, w których przewidziane są ze szczegółami wydarzenia zaskakująco zbieżne z wydarzeniami z II wojny światowej. Jednak jak to z proroctwami bywa i rozmaitymi ich wersjami, należy zachować wobec nich wielką ostrożność, bo prowokują nie tylko badaczy do analiz, ale też ludzi o wybujałej fantazji i zdolności do zmyślania.

O wiele bardziej fascynujący od mglistych wizji przyszłości jest fakt, że mimo tak skąpych informacji i „twardych danych”, pamięć o tej kobiecie nie ginie. Wszystko, co o niej wiadomo, można zawrzeć w kilku linijkach, a jednak Kościoły lokalne we Francji, Niemczech, Szwajcarii i w Czechach pamiętają. I nie ma innego wytłumaczenia niż to, że świętość nie ginie, bo przekształca świat, a Otylia, odrzucona córka książęcej pary, robiła to jako gorliwa benedyktynka, budowała klasztor, w przyklasztornym hospicjum pielęgnowała chorych, wspierała biednych. Z pewnością miała bibliotekę i skryptorium, bo było to standardowe wyposażenie każdego klasztoru, może działającą przy nim szkołę dla dziewcząt, czyli wszystko, co było ważną częścią benedyktyńskiej służby – modląc się i pracując użyźniać i rozwijać ówczesną kulturę Europy, orać na ugorze. O tym, że jej życie było spełnione, a jej świętość wielka, świadczy troskliwa pamięć pokoleń, które nie pozwalają na zapomnienie dobroci i miłości, pochodzących od Boga. 

Jest patronką chorych na oczy, cierpiących na bóle głowy i gardło. Przedstawiana jest w benedyktyńskim habicie, w ręku trzyma płaskie naczynie, na którym ułożona jest para oczu. I na ten szczegół warto zwrócić uwagę zwłaszcza dziś. W czasach niewiary i ateizmu święta opatka Otylia przypomina, że nie tylko wzrok zewnętrzny jest ważny, ale równie bezcenny jest wzrok duszy, który pozwala dostrzec rzeczywistość Boga.

    

Alina Petrowa-Wasilewicz 
jest wieloletnią dziennikarką Katolickiej Agencji Informacyjnej i autorką kilkunastu książek.


 

.