„Zdrowaś Maryjo” staje się modlitwą prośby

cz. VII Wojciech Kluj OMI

Pierwsza część modlitwy „Zdrowaś Maryjo”, składająca się z biblijnego pozdrowienia Gabriela i Elżbiety, już w Średniowieczu stała się częścią regularnych modlitw liturgicznych. Wraz z końcem Średniowiecza i początkami Renesansu doświadczenie modlitwy, wzorowanej na „Ojcze nasz” i innych tekstach liturgicznych, prowadzi stopniowo do dodania nowych, pozabiblijnych próśb. Ponieważ biblijna część nie zawiera żadnych próśb, niektórzy twierdzą, że dopiero po ich dodaniu „Zdrowaś Maryjo” stało się modlitwą.

Moim zdaniem, rozwój tej modlitwy odzwierciedla naturalną kolejność rzeczy w wielu naszych spotkaniach. Najpierw się witamy, pozdrawiamy, a dopiero później o coś prosimy. Relacja z Maryją jest dla nas ważna, ponieważ spośród wszystkich ludzi jest Ona najgłębiej zjednoczona z Jezusem. Jezus szanuje Ją i wysłuchuje jako swoją Matkę. Zwracając się do Niej, wchodzimy stopniowo w tajemnicę Słowa Wcielonego. 

Rozwój nowych form pobożności

W tym czasie w Europie zachodzą ważne zmiany polityczne. Kończy się angielsko-francuska wojna stuletnia (1337-1453). Również w 1453 r. upada Konstantynopol, a wraz z nim w Kościele zmniejszają się wpływy greckie na rzecz włoskich (widoczne wyraźnie np. w sztuce sakralnej – Fra Angelico, Michał Anioł). W 1492 r. Kolumb dociera na nowy kontynent, a wraz z tym wydarzeniem zaczyna się budzić nowa świadomość misyjna. Są to też czasy Leonardo da Vinci.

Wobec niektórych problemów późnego Średniowiecza (np. rozwoju Państwa Kościelnego i rosnących wpływów wielkich włoskich rodów na wybór papieża), a także znużenia teologią scholastyczną rozwija się nowa pobożność. Powstaje nowa forma religijności - devotio moderna, ruch propagujący ubóstwo i miłosierdzie. Pod jego wpływem rozwijają się Bractwa Wspólnego Życia, społeczności ludzi nie związanych ślubami zakonnymi, kształtujących często swoją duchowość według wskazówek Tomasza à Kempis zawartych w dziele „O naśladowaniu Chrystusa”. Nowe formy pobożności kładą większy nacisk na osobiste przeżywanie wiary; nie tylko na praktykowanie form zewnętrznych.

Innym nurtem pobożności chrześcijańskiej tego okresu jest powrót do Biblii. Erazm z Rotterdamu przygotował starannie greckie wydanie Nowego Testamentu z łacińskiego przekładu i z komentarzami (1516 r.). Kilka lat później Luter tłumaczy Nowy Testament na język niemiecki.

Wraz z pojawieniem się Reformacji i później katolickiej odnowy religijnej coraz więcej modlitw tłumaczonych jest na języki narodowe i podkreślana ważność osobistej wiary.

To wszystko sprzyja rozwojowi modlitwy „Zdrowaś Maryjo”. W takim duchu powstaje nowa, błagalna część. W 1551 r. synod narboński nakazywał dodawać: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi”. 

„Zdrowaś” w brewiarzu kapłańskim

Oficjalny charakter nadał modlitwie święty papież Pius V, umieszczając w roku 1568 „Zdrowaś Maryjo” w rzymskim brewiarzu kapłańskim. Wtedy była to tylko jedna z antyfon. Dość szybko jednak przyjmuje się ona i staje się coraz bardziej popularna. Synod w Besançon (1571 r.) zarządza, że zgodnie ze starym zwyczajem Kościoła zwracamy się do Najświętszej Dziewicy z kornym pozdrowieniem archanioła Gabriela: „Zdrowaś Maryjo… błogosławionaś Ty między niewiastami” i za Elżbietą dodajemy: „i błogosławiony Owoc łona Twojego”, według zaś zwyczaju Kościoła dodajemy: „Jezus Chrystus. Amen”.

A chociaż w tym Pozdrowieniu dostatecznie wyrażona jest prośba o to, co uzyskać pragniemy od Tego, któremu znane są nasze pragnienia i myśli, zwykło się jednak prosić: „Święta Maryjo, dziewicza Bożarodzicielko, módl się za nami grzesznymi. Amen”. 

Modlitwa wspólnoty

Przyjrzyjmy się jeszcze krótko tym nowym dodatkom. Najpierw występują dwa najpopularniejsze tytuły maryjne „Święta” oraz „Matko Boża”. Następnie rozpoczyna się prośba „módl się za nami” z doprecyzowaniem „grzesznymi”.

Warto zwrócić uwagę na precyzję sformułowań. Najpierw pada prośba, aby Maryja wstawiała się za nami – nie jest Ona wszechwładna sama z siebie. Dalej następuje przypomnienie, że jest to modlitwa wspólnoty chrześcijańskiej, nawet gdy modlimy się sami – świadczy o tym liczba mnoga: „nami”. W końcu dochodzi doświadczenie, że najbardziej potrzebujemy pomocy, gdy krępuje nas grzech i sami nie dajemy rady pokonać trudności – stąd: „módl się za nami grzesznymi”. Gdy się modlimy, potrzebujemy pomocy „teraz”, ale także prosimy o łaskę w nadchodzącym przełomowym momencie naszego życia „w godzinę śmierci”. Być może to ostatnie wezwanie dodano, gdy w Europie panowała dżuma, ale ma ono wartość dla każdego w każdym czasie.