ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE

ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE ks. Marek Dobrzeniecki

TAJEMNICE RADOSNE

  1. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie

Antonello da Messina malując „Zwiastowanie” wyobraził je sobie jako zachodzące w momencie, gdy Maryja zatopiona jest w lekturze Pisma Świętego. W ten plastyczny sposób artysta przekazał genialną intuicję, że to słuchanie Słowa Bożego rodzi Jezusa w sercu człowieka. Całe Pismo Starego i Nowego Testamentu mówi bowiem o Nim.

„Zmieszała się na te słowa i rozważała, co znaczy to pozdrowienie”.  Czy zdziwienie Maryi nie przypomina zmieszania każdego medytującego nad Pismem, kto odkrywa, że Biblia jest nie tylko pomnikiem literatury starożytnej, lecz przede wszystkim słowem Boga skierowanym do mnie? Niech zatem i nasze zadziwienia nad Słowem zaprowadzą nas do Maryjnego fiat - „Niech mi się stanie według twego słowa”.

  1. Nawiedzenie św. Elżbiety

Maryja usłyszawszy, że będzie matką Mesjasza, a zatem najważniejszą kobietą w historii Narodu Wybranego, udaje się w podróż, aby pomóc swej krewnej Elżbiecie. Spotkanie kobiet jest pełne radości, czego dowodem wymiana błogosławieństw oraz pieśń uwielbienia, wysławiająca Boga za „Jego miłosierdzie przez wszystkie pokolenia”. Maryja dobrze wie, że w każdych okolicznościach właściwym odbiorcą chwały jest tylko Pan. On „panujących usuwa z tronów, a wywyższa poniżonych”. Nawet jako matka Mesjasza Maryja pozostaje pokorna.

Prawdziwą radość i błogosławieństwo do czyjegoś życia może wnieść tylko człowiek pokorny. Ten, kto nie chce nikogo przyćmić ani zdominować swymi talentami lub sukcesami, lecz pragnie dzielić się z innymi Bożą radością przeżywaną w sercu.

  1. Narodzenie Jezusa

Jezus od pierwszych chwil swej egzystencji odwraca zgubne sktuki grzechu pierworodnego. Jego całkowite zwycięstwo nad śmiercią dokona się co prawda w Zmartwychwstaniu, ale już grota betlejemska zapowiada powrót człowieka do raju. Przy Jezusowym żłóbku jednoczy się ludzkość: gromadzą się biedni (pasterze) i bogaci (mędrcy ze Wschodu). Anioł, który na Boży rozkaz wypędzał człowieka z ogrodu Eden, teraz ogłasza ludziom wielką radość narodzin Zbawiciela.

Biura podróży kuszą nas urlopami do różnych „rajów na ziemi” – pamiętajmy, że prawdziwy Eden jest tylko w jednym miejscu: przy Dzieciątku Jezus, w stajence w Betlejem.

  1. Ofiarowanie Jezusa w świątyni

W Izraelu każdy przychodzący na świat syn pierworodny uważany był za własność Boga. Rodzice musieli go wykupić i w tym celu udawali się do Świątyni. Jednak ewangelista nie wspomina, by Maryja i Józef to zrobili. Co więcej, zmienia on sens przepisu z Księgi Wyjścia (13,15), mówiąc nie o wykupie Jezusa, lecz o Jego poświęceniu. Rzekome zaniechanie rodziców Jezusa wskazuje zatem, że nie mają oni zamiaru odkupywać Go z rąk Boga, lecz chcą pozostawić Go szczególną własnością Ojca.

Jezus inauguruje w ten sposób nową relację człowieka do Boga, z której nie ma potrzeby się wykupywać. Bóg nie jest kimś, od kogo trzeba uciekać. Nie jest tyranem, od którego trzeba się uwolnić. Relacja do Niego nie jest niewolą, lecz usynowieniem. W niej stajemy się dziećmi Boga.

  1. Znalezienie Jezusa w świątyni

Doświadczenie Maryi i Józefa, przerażające uczucie rodzica, któremu zgubiło się dziecko, przeżywa każdy, kto ma poczucie utraty bliskiej i żywej relacji z Jezusem. Czy Jezus nie wie, że swym odejściem sprawia wierzącym w Niego ból? Dlaczego to więc czyni?

Po pierwsze, daje Mu to okazję do uprzytomnienia nam, że nikt nie może Go sobie podporządkować. Gdy Maryja czyni wyrzuty Jezusowi, być może oczekuje na przeprosiny, ale ich nie otrzymuje. W relacji do Jezusa to nie my jesteśmy stroną mogącą stawiać żądania. „Dlaczego Mnie szukaliście?” – tym pytaniem Jezus każe nam zastanowić się nad motywami naszego dążenia do Niego. Epizod z dwunastoletnim Jezusem w Świątyni zdradza nam wreszcie, gdzie Go szukać, gdy stracimy z Nim kontakt. On zawsze jest przy Ojcu i w Jego domu, i tam zawsze Go znajdziemy.

 

TAJEMNICE ŚWIATŁA

  1. Chrzest Jezusa w Jordanie

Słowo: „chrzest” oznacza zanurzenie. Św. Jan Chrzciciel zanurzał ludzi w wodach Jordanu na znak nawrócenia. Wody rzeki miały symbolicznie zmywać brud zła i oczyszczać z grzechu. To dlatego Jan był zszokowany, kiedy Jezus zażądał od niego chrztu – przecież mistrz z Nazaretu nie miał grzechu, a w związku z tym chrzest u Jana nie był Mu potrzebny.

Jednak rozpoczynając w ten sposób swą działalność publiczną Jezus pokazywał, że sensem Jego misji jest solidarność z ludźmi, wzięcie na siebie ich grzechu i jego ostateczne odpuszczenie. Chrzest w wodach Jordanu zapowiadał w ten sposób nowy chrzest; pierwszy sakrament, chrzest - zanurzenie we Krwi Chrystusa. Ten pierwszy - był tylko znakiem nawrócenia, ten drugi prawdziwie gładzi grzechy i otwiera nam drogę do raju.

  1. Cud na weselu w Kanie Galilejskiej

Obok chrztu w Jordanie innym znakiem otwierającym działalność publiczną Jezusa był cud w Kanie. Można się w związku z tym spodziewać, że jest to cud zdradzający sens Jego misji. Jezus wykorzystał kontekst wesela i braku wina do zobrazowania relacji między Bogiem a swoim ludem. Oto stare wino się skończyło. Innymi słowy, wyczerpały się możliwości Starego Przymierza. W relacji między Bogiem a ludem skończyła się radość. Miłość została zastąpiona przez prawa i przepisy.

Dlatego właśnie przychodzi na świat Jezus, aby odnowić przymierze człowieka z Bogiem; aby wodę naszej codzienności przemienić w wino radości odkrywania przebaczającej miłości Boga. Jezus ustanawia Nowe Przymierze, a jego znakiem jest nowe wino podane do wypicia gospodarzowi. Nic dziwnego, że mu lepiej smakowało niż stare. 

  1. Głoszenie królestwa Bożego

Jezus głosi nie tylko zbawienie, ale i królestwo Boże. Mamy zatem nie tylko przygotowywać się do chwili naszej śmierci w nadziei na przejście z tego świata do domu Ojca, ale już teraz aktywnie przemieniać ten świat, mimo jego skażenia grzechem pierworodnym. Ludzka codzienność, zgodnie z wołaniem Jezusa, ma zostać przeniknięta przez wartości ewangeliczne.

Udział chrześcijanina w budowie królestwo Bożego, zgodnie z myślą św. Jana Pawła II i Soboru Watykańskiego II, wyraża się w udziale w trzech misjach Chrystusa: królewskiej – każdy poprzez swoją pracę i wykonywane obowiązki ma panować nad ziemią, to jest sprawiać, by dla coraz większej liczby osób stawała się ona miejscem osobistego rozwoju, prorockiej – poprzez głoszenie wszystkim narodom Chrystusa, oraz kapłańskiej - przez składanie Bogu ofiary ze swoich dobrych uczynków.

  1. Przemienienie

Jezus zabiera z sobą na górę Piotra, Jakuba i Jana, aby w ich obecności przemienić się i ukazać w towarzystwie Mojżesza i Eliasza. W ten sposób pokazuje im się jako prawdziwy Mesjasz, w osobie którego wypełniają się zapowiedzi Prawa i proroków. Dzięki temu przeżyciu umacnia wiarę apostołów, co będzie im potrzebne w godzinie próby, na czas męki Jezusa, kiedy ciężko będzie im ufać, że to On jest drogą prowadzącą do Ojca.

Każdy wierzący potrzebuje w swoim życiu duchowym doświadczenia Przemienienia, a więc momentu pocieszenia, w którym Jezus objawia się nam w swojej chwale. Dzięki temu pośrodku zmagań z grzechem i pokusami niewiary otrzymujemy zapewnienie, że jest On godzien naszego zaufania, że nasze wysiłki nie idą na marne, a obietnica życia wiecznego nie jest pustym zapewnieniem.

  1. Ustanowienie Eucharystii

„Ja jestem chlebem życia. Kto przychodzi do Mnie, nie będzie już głodny”. Największym głodem współczesnego człowieka jest głód miłości. Póki człowiek nie zostanie zaspokojony w swym pragnieniu bycia kochanym, dopóty będzie czuł w swym życiu pustkę.

Przychodząc na Eucharystię, przychodzimy na pamiątkę i uobecnienie ofiary Jezusa na krzyżu. Śledząc w czasie Mszy św. wydarzenia dziejące się na ołtarzu, wpatrując się na adoracji w hostię, widzimy znak miłości Boga do nas. Jezus wybrał taki a nie inny znak swej Ofiary, abyśmy mogli Bożą miłość poczuć i autentycznie jej posmakować. Gest karmienia przypomina rodzicielski gest troski i czułości względem dziecka, dający mu poczucie bezpieczeństwa. Organizując swe życie duchowe wokół Eucharystii możemy być pewni, że nigdy nie będziemy głodni miłości.

 

TAJEMNICE BOLESNE

  1. Modlitwa w Ogrójcu

Człowiek współczesny ma obsesję władzy. Nawet jeśli nie jest w stanie innym rozkazywać, to przynajmniej chce władać sobą i odrzuca jakiekolwiek formy nakazu z zewnątrz. Jeśli chrześcijaństwo ma wnosić coś nowego w nasze życie, to nie możemy przyjąć tej perspektywy, a papierkiem lakmusowym jest tu posłuszeństwu Bogu; gotowość, by to On dyktował, co mamy czynić. Innymi słowy, chrześcijańskie życie duchowe ostatecznie prowadzi do Ogrodu Oliwnego; do sytuacji kryzysowej, w której będziemy w stanie odpowiedzieć Bogu: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się dzieje”.

Nie jest to wyraz naiwności czy ubezwłasnowolnienia. W świecie, w którym nikt tak naprawdę nie jest samowystarczalny, chrześcijanie wolą zależeć od Ojca niebieskiego i od Niego czerpać wskazówki do życia niż od jakiejkolwiek władzy ziemskiej.

  1. Biczowanie Jezusa

„Dla naszego zbawienia znosił karcenie, przez jego rany zostaliśmy uzdrowieni” (Iz 53,5b). Jezus, władca wszechświata, „znosił karcenie” ze strony nikczemnych i cynicznych ludzi. Czy możemy wyobrazić sobie większe świadectwo Jego całkowitego wydania się w ręce ludzi? Bóg w Jego Osobie ukrywa swą wszechmoc, by pojednać z sobą rodzaj ludzki, który od początku swego istnienia nie ufał tejże wszechmocy i z tego powodu dał się skusić wężowi.

Nie znaczy to z drugiej strony, że Jezus w czasie męki był bezradny. Jego moc wyraziła się w tym, że to, co po ludzku wyglądało na bezsilność, przemienił On na środek naszego wyzwolenia. Jezus uczynił ze swego cierpienia lekarstwo na nasz grzech. Nawet jeśli ukryta, Boska wszechmoc działała w trakcie męki w całej swej pełni.

  1. Cierniem ukoronowanie

Ludzkość rękami żołnierzy „wynagrodziła” swego największego dobroczyńcę prześmiewczą koronacją i szyderstwem. Również i dziś kpina to potężna broń, której można użyć przeciw uczniom Jezusa. Szyderstwo nie jest równoznaczne z przemocą fizyczną czy też z wtrąceniem do więzienia, ale może równie mocno boleć i równie skutecznie krępować myśli i słowa.

Wobec żartu z wiary czujemy się bezsilni, bo jak walczyć z czymś, co udaje coś niewinnego? Obrazić się? Odpowiedzieć tym samym i zszargać cudze świętości? Wejść w poważny dialog z kimś, kto gra rolę błazna? A jednak pamiętajmy, że bycie wyszydzonym oznacza de facto zwycięstwo. Jeśli ktoś sięga po kpinę, by zaatakować, to znaczy, że nie ma żadnych argumentów. Milcząco przyznaje wyśmianemu rację.

  1. Droga krzyżowa

Droga krzyżowa nie była wyjątkowym epizodem w życiu Jezusa. Raczej streszcza całą Jego ziemską wędrówkę. Tego, który „przyszedł do swojej własności, lecz swoi Go nie przyjęli”; który „nie miał, gdzie głowy położyć”; który był oskarżany o bluźnierstwa i działanie mocą złych duchów.

Może zacząć nas niepokoić w związku z tym, że Jezus zaprasza każdego ze swoich uczniów na własną drogę krzyżową: „Jeśli ktoś chce iść za Mną (…) niech codziennie bierze swój krzyż”. Niepokój minie, kiedy uprzytomnimy sobie, że droga krzyżowa prowadzi do zmartwychwstania. To życie nie służy w pierwszym rzędzie temu, byśmy kwitli pozbawieni wszelkich strapień, lecz żebyśmy u jego końca zapukali do bram Nieba. Aby tam dotrzeć, musimy iść po śladach wyznaczonych przez drogę krzyżową. 

  1. Śmierć na krzyżu

Jeśli szczęście wieczne polegać będzie na zjednoczeniu z Bogiem, to piekło polega na oddzieleniu od Niego. Jeśli spojrzymy na rzeczywistość pośmiertną w ten sposób, to dojdziemy do wniosku, że Jezus przeżył na krzyżu największe możliwe cierpienie, daleko przewyższające cierpienia cielesne. Wołaniem: „Boże Mój, czemuś Mnie opuścił” zdradził, że doświadczył prawdziwego piekła – piekła oddzielenia od Swego Ojca.

Tę tajemnicę wyznajemy w Składzie Apostolskim: „Ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł”. Jezus zszedł w samą otchłań ludzkiego losu, aby ludzi wszystkich pokoleń poprowadzić do niebieskiej ojczyzny. Dla naszego szczęścia gotów był zrezygnować z tego, co było dla Niego najcenniejsze – relacji z Ojcem. Wszystko po to, by dopełnić dzieła zbawienia. Nie sposób wyobrazić sobie większej miłości.

 

TAJEMNICE CHWALEBNE

  1. Zmartwychwstanie

„Żaden znak nie będzie dany, prócz znaku Jonasza”, odpowiedział Jezus tłumom domagającym się wyraźniejszego potwierdzenia Jego mesjańskiej misji. Znak Jonasza to Zmartwychwstanie.

Współcześnie żądanie tłumu często występuje w postaci wymogu, by religia znalazła potwierdzenie dla swych prawd w twierdzeniach naukowych. Odpowiedź Jezusa jest niezmienna. Nie przyszedł On na świat, aby zaspokoić naszą intelektualną ciekawość (wtedy być może żądania ściśle racjonalnej teorii miałyby większy sens), ale aby pokonać śmierć – naszego największego wroga. Przyjęcie Chrystusowego daru życia wiąże się z nawróceniem, tak jak w przypadku mieszkańców Niniwy, do których został posłany Jonasz. Zanim zaczniemy czegokolwiek domagać się od Boga, sprawdźmy najpierw, czy nasze oczekiwania odpowiadają celom Jego misji.

  1. Wniebowstąpienie

Jednym z najtrudniejszych pytań, jakie zadano Jezusowi w trakcie Jego ziemskiej wędrówki, padło z ust św. Judy Tadeusza: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” Po zmartwychwstaniu pytanie to stało się jeszcze bardziej palące: dlaczego Jezus nie objawił swego zwycięstwa nad śmiercią tym, którzy Go skazali, tłumom przebywającym w Jerozolimie, czy też wszystkim pokoleniom, które przyszły na świat od tego czasu? Zamiast tego Jezus wstąpił do Nieba.

Odpowiedź dana przez Niego apostołowi jest znacząca: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać”. Jezus objawia się tym, którzy miłują. Oni nie potrzebują zewnętrznych znaków, gdyż przez miłość są już zjednoczeni ze swoim Panem. 

  1. Zesłanie Ducha Świętego

Duch Święty jest więzią łączącą Boga Ojca z Synem Bożym. Zsyłając swego Ducha, Trójca Święta dzieli się z nami swym wewnętrznym życiem i zaprasza do wspólnoty z sobą. Maryja jako pierwsza doświadczyła zesłania Ducha Świętego: „Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i osłoni Cię moc Najwyższego».” Jego skutkiem było poczęcie Jezusa. W ten sposób działa również Duch Święty, gdy w trakcie Eucharystii przyzywamy Jego obecności. Dzięki Niemu na ołtarzach kościołów poczyna się Jezus Chrystus.

Matka Boża jest dla nas wzorem przyjęcia Ducha. Pokazuje nam, że otwierając się na Jego działanie, mamy przypominać światu o czynach Jezusa i na swój sposób rodzić Go dla niego.

  1. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Śmierć weszła na świat przez grzech i dlatego ta, która została uchroniona przed zmazą grzechu pierworodnego, nie przeszła przez moment rozdzielenia duszy i ciała, lecz z duszą i ciałem została wzięta do Nieba. Jeśli w rozdzieleniu duszy i ciała ujrzeć ostateczne rozejście się pragnień duchowych i przyziemnych, to w Maryi dostrzeżemy osobę, w której panowała doskonała jedność pragnień: Jej myśli, wola, czyny całkowicie nakierowane były na Jej Syna i stąd w Jej przypadku Kościół nie mówi o śmierci, lecz o Zaśnięciu czy Wniebowzięciu.

W tajemnicy Wniebowzięcia przede wszystkim uwielbiamy świętość Matki Syna Bożego, ale chwaląc i dziękując za Jej przykład czujemy się również zachęceni, aby nasze czyny i słowa miały na uwadze przede wszystkim Jezusa.

  1. Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na królową Nieba i ziemi

Modlitwa Kościoła widzi w Maryi królową Nieba i ziemi. To konsekwentne odczytanie słów Jezusa: „Jeśli ktoś chce być pierwszy, niech będzie sługą wszystkich”. Maryja jest prawdziwą służebnicą Pańską. Tę deklarację ze sceny Zwiastowania potwierdziła całym swoim życiem, będąc zawsze do dyspozycji woli Bożej. To dlatego mogła dać innym radę: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Matka Boża jako służebnica; jako ta ostatnia wedle kryteriów ziemskich, jest tą pierwszą wedle kryteriów ewangelicznych. Ponieważ chciała służyć, może władać. Tylko w rękach osoby pokornej władza jest bezpieczna. Nie służy chwale osoby, której władzę powierzono, ale tym, nad którymi władza ta się rozciąga. Potwierdza to praktyka wierzących, którzy nieustannie przychodzą do Maryi ze swymi prośbami. Wierzą, że przychodzą do władczyni, która nie chce dominować, lecz której na sercu leży ich własne dobro.

 

ks. Marek Dobrzeniecki

Ks. Marek Dobrzeniecki, doktor filozofii (Uniwersytet we Fryburgu), wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie; pracuje w parafii św. Stanisława Kostki – sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki na Żoliborzu.