KOBIETY PRZEMIENIAJĄCE ŚWIAT

Z luteranizmu do katolickiego Karmelu – bł. Maria Teresa od św. Józefa Elżbieta Wiater

Miejscowość, w której przyszła na świat (w roku 1855) – Sądów – obecnie leży w granicach Polski, w województwie lubuskim, jednak Anna Maria Tauscher van den Bosch była Niemką. Powiedzieć, że urodziła się w luterańskiej rodzinie, to zbyt mało, gdyż tradycja pełnienia posługi pastora w rodzinie jej ojca sięgała czasów reformacji. Nie dziwi więc powaga, z jaką traktowano w jej rodzinie wiarę i związane z byciem rodziną pastora obowiązki.

Była najstarszą córką, więc wraz z matką zajmowały się posługą potrzebującym. Dzięki temu bardzo wcześniej zetknęła się z ubóstwem i cierpieniem, co sprawiło, że jej serce stało się szczególnie wrażliwe na potrzeby ludzi biednych i chorych. Sama jako dziecko także miała słabe zdrowie. Z tego powodu właśnie trafiła do prywatnej szkoły, prowadzonej przez braci morawskich (wspólnotę protestancką wywodzącą się z Czech), i tam po raz pierwszy zetknęła się z osobami konsekrowanymi, choć nie były one katolikami. Zafascynował ją taki sposób życia.

Przeczucie innej drogi

W 1872 r. otrzymała konfirmację w Kościele ewangelicko-augsburskim, jednak było to dla niej trudne doświadczenie. Już dwa lata wcześniej, podczas przyjmowania do szkoły, w odpowiedzi na pytanie o wyznanie, zaprzeczyła temu, że jest luteranką. Nie potrafiła jednak określić, kim jest. Dwa lata po konfirmacji musiała przejąć obowiązki domowe i w parafii po swojej matce, która nagle zmarła. Dla Anny był to wielki cios, gdyż były ze sobą bardzo związane. To właśnie wsparcie matki pomogło jej odrzucić propozycję aranżowanego przez stryja małżeństwa. Teraz z obowiązkami, w tym opieką nad dwiema młodszymi siostrami, musiała się mierzyć sama. Może z tego powodu w 1877 r. przeżyła kryzys wiary. Poznała mężczyznę, który pozornie był bardzo pobożny, ale de facto żył, jakby Boga nie było. Pod jego wpływem Anna na pewien czas odeszła od modlitwy i życia z Chrystusem. Jednak głód relacji z Bogiem był w niej tak silny, że żadne doczesne przyjemności nie potrafiły go zagłuszyć. Wróciła na dotychczasową drogę.

Odkrywanie katolicyzmu

Szlak ten jednak był tak odmienny od przyjętego w jej rodzinie, że jej ojciec ze smutkiem mawiał, że Anna jest bardziej katoliczką niż luteranką. Dla jego córki te słowa były niezrozumiałe, gdyż ani nie znała bliżej żadnych katolików, ani nie czytywała niczego na temat tej duchowości. A jednak kiedy w 1885 roku pojechała do Kolonii, do swojej przyjaciółki i weszła podczas przechadzki do słynnej katolickiej katedry, poczuła, że jest u siebie, że tego przez całe dotychczasowe życie szukała. Lektura Katechizmu Kościoła katolickiego tylko ją utwierdziła w tym przekonaniu. Jednak zmiana wyznania oznaczała utratę pracy, a przede wszystkim zerwanie z rodziną.

Utracić wszystko, by zyskać wszystko

Rozmowa z ojcem była traumatyczna. Anna wybrała jednak całkowite osamotnienie i nędzę związaną z utratą źródła dochodu i wsparcia najbliższych w zamian za przynależność do wspólnoty Kościoła, którą mogła określić jako swoją.

W 1888 roku, mając 33 lata, została katoliczką. Zamieszkała kątem u augustianek, a dla utrzymania podejmowała się fizycznych prac, o wiele poniżej jej wykształcenia i zdolności. W tym czasie odkryła, że źródłem siły i radości jest dla niej adoracja Najświętszego Sakramentu, która stanie się główną cechą jej pobożności. Przeczytała też wtedy autobiografię św. Teresy z Avila. Dzięki temu poznała duchowość karmelitańską i zaprzyjaźnia się bliżej ze św. Józefem, który odtąd będzie ją nieustannie wspierał.

Założycielka zakonu

W 1889 r. odczuła, że jej podstawowym powołaniem jest założenie nowego zgromadzenia, które będzie łączyło karmelitańską kontemplację z aktywnym apostolatem, na początek z pomocą bezdomnym dzieciom. Droga do jego zatwierdzenia i pierwszych ślubów trwała siedemnaście lat, podczas których najcięższe ciosy spadły na założycielkę ze strony przedstawicieli Kościoła: hierarchów i kapłanów, którzy nie wierzyli w to, że to dzieło pochodzi od Boga i przetrwa. Wyrzucana z kolejnych diecezji, postrzegana negatywnie z powodu niezawinionego z jej strony konfliktu z kardynałem, ostatecznie znalazła miejsce na dom generalny we Włoszech, we Frascati, na Rocca di Papa.

Jednak Europa to było zbyt mało dla matki Marii Teresy. W 1912 r. wyruszyła do Stanów Zjednoczonych zakładając tam kolejne domy. Siostry Karmelitanki od Boskiego Serca Jezusowego przetrwały zarówno trudności organizacyjne, jak i dramat I wojny światowej, do tego cały czas się rozwijając. Ostatecznie swój dom generalny zbudowały w Sittard w Holandii. To w nim 20 września 1938 r. zmarła ich założycielka. Do ostatnich swoich chwil, chociaż przed śmiercią ciężko chorowała, była pełna matczynego ciepła i Bożej, łagodnej mądrości.

 

Elżbieta Wiater - doktor teologii, historyk, autorka kilku biografii świętych, publicystka katolicka. Mieszka w Krakowie.