Spotkać Boga na wakacjach

Rowerami do Santiago de Compostela ks. Janusz Chyła

1 lipca 2019 r. wyruszyliśmy na rowerach z parafii św. Jakuba w Łebie do św. Jakuba w hiszpańskim Santiago de Compostela. W wyprawie uczestniczyło trzech kapłanów i jeden rowerzysta świecki. Za patrona pielgrzymki oprócz św. Jakuba obraliśmy św. Jana Pawła II. W roku 2019 przypadała bowiem 40. rocznica pierwszej papieskiej pielgrzymki do Polski.

Goethe twierdził, że „świadomość europejska zrodziła się w pielgrzymowaniu”. Myśl tę rozwinął Jan Paweł II w Akcie Europejskim 9 listopada 1982 r. w Santiago de Compostela: „Pielgrzymowanie zbliżało, umożliwiało kontakt i jednoczyło ludy, do których z upływem wieków docierało przepowiadanie świadków Chrystusa i które przyjmowały Ewangelię, a równocześnie – można powiedzieć – kształtowały się jako ludy i narody”.

Pomimo różnic między nami, stworzyliśmy zgraną ekipę. Podział zadań, wzajemne wsparcie i ogromne pragnienie dotarcia do celu połączyło nas. A czekał nas dystans około 3500 km. Najważniejsze było, aby rozsądnie rozłożyć siły i dotrwać do końca dnia. Wyznaczyliśmy sobie na cztery tygodnie pielgrzymowania dwa główne cele. Ofiarowaliśmy ten trud za powołanych do służby w Kościele oraz modliliśmy się o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne. Drugim celem było pozyskanie środków na budowę hospicjum w Kartuzach. Każdego dnia odprawialiśmy Mszę świętą i odmawialiśmy różaniec oraz koronkę do Bożego miłosierdzia w tych intencjach oraz za darczyńców. Jadąc przez Polskę, Niemcy, Luksemburg, Francję i Hiszpanię mieliśmy okazję przyjrzeć się nie tylko życiu w dużych europejskich miastach, ale także zaobserwować małe wioski.

Prawie miesiąc spędzony na rowerach był doświadczeniem pełnym niespodzianek. Mimo iż dni były do siebie podobne, to każdy był inny. Te zapowiadające się jako trudne pod względem ukształtowania terenu i dystansu, okazywały się dość łatwe. A te z pozoru łatwiejsze, ostatecznie wypełnione były niespodziankami, które czyniły je sporym wyzwaniem. Zazwyczaj rano sprawowaliśmy Mszę świętą i po śniadaniu ruszaliśmy na trasę, aby po około 50 km zatrzymać się na drugie śniadanie. Kolejne etapy, które pokonywaliśmy były uzależnione od pogody i napotykanych na trasie interesujących miejsc. Przejeżdżając przez ważne dla chrześcijańskiego dziedzictwa miejscowości, staraliśmy się odwiedzić i choćby na chwilę zatrzymać przy katedrach i zabytkach. Jednym z zadań w ciągu dnia – poza kilkoma wyjątkami, kiedy noclegi mieliśmy już wcześniej ustalone – było poszukania bazy, w której mogliśmy spędzić noc. Po opuszczeniu granic Polski mogliśmy liczyć na naszych rodaków, czy to z Polskich Misji Katolickich w Hamburgu i Bremie, czy Polaków mieszkających we Francji. Wcześniej skorzystaliśmy między innymi z gościny Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie. Innym seminarium, w którym otrzymaliśmy schronienie, było Seminarium Misyjne w Bonn. Ale nasza pielgrzymka miała także wymiar ekumeniczny – gościł nas na terenie Niemiec ewangelicki pastor. Na naszych rodaków mogliśmy również liczyć szczególnie po trudnym doświadczeniu, jakim była kradzież dwóch rowerów w Bremie. Pomimo przygód – w tym kilku upadków – dotarliśmy do grobu św. Jakuba Apostoła zgodnie z planem 28 lipca.

Zmaganie z przeciwnościami było sporym wyzwaniem fizycznym oraz okazją do hartowania ducha. Radość z faktu spełnienia marzenia sprzed lat jest dla mnie siłą do podejmowania trudnych wyzwań duszpasterskiej codzienności.

 

Ks. Janusz Chyła, kapłan diecezji pelplińskiej, doktor nauk teologicznych (dogmatyk), autor książek; wydał „Ewangelię na Twitterze”.