Czy to jest w Biblii?

Owoc zakazany i owoc wiary Anthony Giambrone OP

Jedną z historii biblijnych, które można odnaleźć na obrazach wiszących w galeriach sztuki, jest „Saraj prowadząca Hagar do Abrahama” z 16. rozdziału Księgi Rodzaju. Jedna z XVII-wiecznych wersji, namalowana przez Matthiasa Stoma i prezentowana obecnie w berlińskiej Gemäldegalerie, oddaje ludzki dramat w wyjątkowo udany sposób. Nerwowy lęk na okrągłej twarzy bardzo młodej Hagar, prowadzonej w posłuszeństwie wobec swej pani, wyraźnie kontrastuje z lekkim zadowoleniem pomarszczonej Saraj, która ze spokojną pewnością oddaje wahającą się dziewczynę swemu wiekowemu mężowi. Abram, siedząc na łóżku z odkrytą, zapadniętą i obwisłą piersią, wpatruje się w dziewicę wyczerpanym już wzrokiem. Nie trzeba wyjątkowej pruderii, by zastanawiać się nad przyzwoitością tej sceny.

Na poziomie historycznym komentatorzy tego fragmentu dostrzegają jego związek z dokumentami, odkrytymi w starożytnym mezopotamskim mieście Nuzi, pochodzącymi z około 1500–1400 r. przed Chr. Była to społeczność wywodząca się z dokładnie tego samego środowiska huryckiego, co Charan, w którym przebywał Abram. Archiwa te ilustrują typowe postępowanie Saraj w tym odległym czasie i miejscu, gdzie posiadanie dziedzica było tak niewiarygodnie ważne, że oddawanie w tym celu mężom swoich służących przez nieposiadające syna żony było regularną praktyką. Podobny obraz odmalowuje słynny babiloński Kodeks Hammurabiego.

Lecz chociaż przyjęte normy społeczne pozwalają zrozumieć postępowanie Saraj w historycznym kontekście, w świetle którego para ta zachowywała się po prostu tak jak wszystkie inne; historia w Księdze Rodzaju nie ukazuje sceny, w której wszystko szłoby pomyślnie. Etyką wymaganą przy zakładaniu rodziny Abrama nie są standardy ludzkiej pomysłowości i konwencji społecznej, lecz radykalna wiara w radykalną obietnicę Boga. Dlatego, kiedy Saraj oddaje Hagar Abramowi, dzieje się coś więcej. Szacowna, lecz wiekowa para popełnia wielki błąd, z którego będzie musiała wyciągnąć wnioski.

Wskazówka na ten temat kryje się w hebrajskim oryginale, który mówi, że Abram dosłownie „posłuchał rady” Saraj (por. Rdz 16,2) – a zwrot ten oprócz tego miejsca znajduje się jeszcze tylko w Rdz 3,17, gdzie odnosi się do Adama i Ewy. Mówiący o „wzięciu” i „daniu” język, zastosowany tu do Hagar, przypomina jeszcze kluczową sekwencję z Rdz 3,6. Hagar zostaje wzięta i dana Abramowi jak zakazany owoc, którego nie powinno się próbować. Co więcej, Abram powinien o tym wiedzieć, bo gdy Pan objawił mu w poprzednim rozdziale, że da mu syna jako dziedzica, dzięki któremu wszystkie narody świata otrzymają błogosławieństwo, to obietnica ta nie była udzielona zdrowej i młodej parze małżeńskiej. I nie otrzymał też żadnych instrukcji, nakazujących wyłączyć Saraj z planu.

Sednem obietnicy dla tych konkretnych, wybranych rodziców jest budowanie rodziny siłą wiary w moc nadprzyrodzoną. Tak więc Abram będzie musiał jeszcze później dowieść swej wiary w odniesieniu do Izaaka, tego ofiarowanego mu przez Boga syna i dziedzica. I podobnie jak wątpienie starego Zachariasza przed narodzinami Jana, tak i ten „upadek” Saraj i Abrama podkreśla ostatecznie większą wiarę Najświętszej Dziewicy w większy cud: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Łk 1,31).