Czy to jest w Biblii?

Bitwa orkiestry Anthony Giambrone OP

Król Jozafat jest złożoną i ważną postacią Księgi Kronik. Poświęca mu się w niej więcej uwagi niż jakiemukolwiek innemu monarsze poza Ezechiaszem. Ale w końcowym rachunku ocena jego panowania nie jest w pełni jednoznaczna.

Wszystko zaczyna się dobrze, jako że Jozafat podejmuje stanowczą politykę reform religijnych i budowy warowni (2 Krn,17). Polityka ta przynosi dobrobyt oraz pokój, a wszystkich sąsiadów Judy ogarnia lęk. Do Jozafata przybywają z darami nawet Filistyni. Jednak później król popełnia poważny błąd, zawierając umocniony małżeństwem sojusz z Achabem, królem Izraela, czyli Królestwa Północnego. Wspólnie postanawiają wyruszyć na wojnę przeciwko Ramot w Gileadzie. Zapowiedzią ogromnej klęski militarnej jest niepokojąca rywalizacja przedbitewnych wyroczni, w której czterystu kłamliwych proroków zachęca do samobójczego szaleństwa z dziarskim zapewnieniem o poparciu Pana. Tylko Micheasz głosi prawdę o nadciągającej katastrofie.

W oczach kronikarza Królestwo Północne jest oczywiście państwem zatwardziałego bałwochwalstwa i buntu. Spowodowane przez Jozafata połączenie ze sobą dwóch dynastii – potomków Omriego na północy oraz Dawida na południu – które uprawomocnia buntowniczych karierowiczów, stoi w zupełnej sprzeczności z planem Bożym. Stanowi fałszywy obraz prawdziwej jedności i polityczną parodię planu wyrażonego przez Boga. Pan pragnie istnienia jednego ludu podległego jednemu królowi, potomkowi Dawida, zjednoczonego w Jerozolimie, w jednej świątyni.

Zdoławszy jakoś umknąć śmierci na polu bitwy, podczas której zginął król izraelski Achab, Jozafat najwyraźniej wyciąga wnioski z nauki, jaką dał mu Pan. Natychmiast powraca do programu reform religijnych, a jego kolejne działania wojenne mają już całkiem inny charakter.

Tymczasem przeciwko Judzie zostaje zawiązany potężny sojusz ludów ze wschodu, więc lęk ogarnia nawet króla. Jednak zamiast starać się o pomoc za granicą, król i lud kierują prośby do Pana w postach i modlitwach. Lewita Jachazjel wypowiada na zgromadzeniu proroctwo zawierające czytelne odniesienia do słów, jakie skierował Mojżesz do przerażonych Izraelitów nad Morzem Czerwonym: „Nie wy będziecie tam walczyć. Jednakże stawcie się, zajmijcie stanowisko, a zobaczycie ocalenie dla was od Pana, o Judo i Jerozolimo! Nie bójcie się i nie lękajcie! Jutro wyruszcie im na spotkanie, a Pan będzie z wami!” (2 Krn 20,17).

Następnie kronikarz kładzie w usta Jozafata, zagrzewającego do walki swe wojsko, te same słowa, które powiedział Izajasz wahającemu się królowi Achazowi, który także obawiał się armii najeźdźców i czuł pokusę, by szukać bezpieczeństwa w zawieraniu sojuszy: „Zaufajcie Panu, Bogu waszemu, a ostaniecie się, zaufajcie Jego prorokom” (2 Krn 20,20; por. Iz 7,4). Kluczem do niezwykłej sceny, która teraz nastąpi, i w której ujrzymy urzeczywistnienie się proroctwa Izajasza, jest w istocie głoszona przez Izajasza teologia nietykalności Syjonu: „Pan Zastępów zstąpi do boju na górze Syjon i na jego pagórku” (Iz 31,4).

A zatem na rozkaz Jozafata orkiestra liturgiczna wyprowadza zastępy Judejczyków, śpiewając i wychwalając Pana, a trzy armie najeźdźców nagle rzucają się na siebie w tajemniczym paroksyzmie wzajemnego samozniszczenia. Jozafat i Juda, jak Hebrajczycy w obliczu groźnych zastępów faraona, po prostu wycofują się i oglądają zagładę wroga.

Kolejny rozdział podaje dziwny epilog historii Jozafata. Mimo cudownego potwierdzenia mocy Pana, król po raz kolejny zawiera sojusz z Królestwem Północnym, z izraelskim królem Ochozjaszem. W ten sposób staje się reprezentantem nie tylko nowej epoki królów Judy, którzy nieustannie wpadają w tę pułapkę, lecz także wszystkich, którzy od momentu potężnego zwycięstwa Boga na Morzu Czerwonym aż po dziś dzień nie potrafią trwać w spokoju i uczyć się, że Pan jest „mocarzem wojny” (Wj 15,3).

 

Anthony Giambrone, dominikanin, profesor Nowego Testamentu w École Biblique w Jerozolimie.