Z tradycji wczesnochrześcijańskiej

Odkopywać studnie… o. Leon Nieścior OMI

Wybitny teolog III w., Orygenes, urodził się w niezwykle prężnym ośrodku kultury greckiej w Aleksandrii. W jego czasach słynna biblioteka aleksandryjska, Muzejon, mieściła kilkaset tysięcy zwojów. W Aleksandrii działało wielu greckich uczonych: Euklides, Archimedes, Ptolemeusz, Hypatia… Chrześcijanie byli nieliczni, osłabieni przez nurty gnostyckie, prześladowani dekretami władców. Życie Orygenesa spinają klamrą świadectwa męczeńskie. Gdy miał kilkanaście lat, zginął męczeńsko ojciec, a i on sam podczas prześladowań za Decjusza został aresztowany i poddany torturom. Wypuszczony na wolność, umarł w 253/4 roku. Miał nie tylko nieustraszoną wolę, ale i umysł. Poszukując prawdy teologicznej, przecierał innym szlaki myślenia. Czasem w swoich spekulacjach zapędzał się za daleko, ale nie miał złej woli. Poza sensem dosłownym szukał w Biblii sensu przenośnego.

Orygenes zatrzymuje się nad opisanym w Rdz 26 epizodem studzien. Wykopano je w czasach Abrahama, a zazdrośni mieszkańcy tych ziem, Filistyni, z powrotem zasypywali. Izaak nie zniechęca się wrogością Filistynów, lecz odkopuje zasypane przez wrogów studnie ojca, a nawet kopie nowe. Dla Orygenesa Izaak jest figurą Chrystusa, który „pragnie odnowić studnie Prawa i proroków”; kopie też nowe studnie, którymi jest przyniesiona przez Niego a przekazana przez Apostołów i Ewangelistów nauka Nowego Przymierza. Filistynami są ci, którzy usiłują spłycić sens zarówno Prawa, jak i Ewangelii, trzymając się sensu „ziemskiego i cielesnego” i zamykając się na „sens duchowy i mistyczny”.

Jednak Orygenes znajduje jeszcze jeden sens tego epizodu, który aktualizuje Słowo Boże w odniesieniu do konkretnej, współczesnej mu sytuacji. Teolog stoi przed dylematem: czy korzystać z pogańskiej kultury na użytek chrześcijański, czy raczej zerwać z nią ostatecznie? Decyduje się na to pierwsze: 

„Wytoczy też przeciwko mnie swoje argumenty jakiś Filistyn stwierdzając: «na moim gruncie wykopałeś studnie». Zdawać się może, że słusznie rości sobie pretensje do tego, co należy do jego własnej ziemi. Ja jednak odpowiem na to, iż każda ziemia ma wodę. Kto zaś jest Filistynem i czyje «dążenia są przyziemne» (Flp 3,19), ten w żadnej ziemi nie potrafi znaleźć wody, w żadnej duszy nie potrafi znaleźć rozumnego sensu i obrazu Boga, nie wie, że we wszystkim można znaleźć wiarę, pobożność i religię. Cóż ci po tym, że masz wykształcenie, jeśli nie umiesz go wykorzystać, albo że masz mowę, jeśli nie umiesz mówić? Oto jest prawdziwe dzieło sług Izaaka, którzy w każdej ziemi kopią «studnie żywej wody» – to znaczy: każdej duszy głoszą Słowo Boże i znajdują owoce” („Homilie o Księdze Rodzaju”, 13,1-4). 

Pójdźmy za duchem myślenia autora. Ojciec wiary, Abraham, powołany przez Boga, by opuścić Ur chaldejskie i udać się do Kanaanu, jest zmuszony do życia na cudzym terytorium, w środowisku pogan. Na tym właśnie polega wiara, że człowiek pośród przeciwności stara się nie tylko utrzymać przy życiu, ale zapewnić jego rozwój. Dlatego „kopie studnie” na terytorium zazdrosnych sąsiadów. Ich własne dziedzictwo obraca ku pomnożeniu swego dobytku. Można obrażać się na współczesny świat, że jest taki odległy od Boga. Czy jednak Bóg nie posyła nas do współczesnych Filistynów, abyśmy na ich ziemi, jak Izaak, syn Abrahama, odkopywali źródła wody bijącej, czyli w wyjałowionej kulturze odnajdywali i głosili Słowo nadziei?

 

(Źródło: Orygenes, „Duch i ogień”. Wybór tekstów i wprow. H. U. von Balthasar. Przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1995).

 

Prof. Leon Nieścior OMI, wykładowca Uniwersytetu Kard. S. Wyszyńskiego w Warszawie, zajmuje się patrologią, a zwłaszcza wczesnochrześcijańską literaturą monastyczną i egzegezą.