Czy to jest w Biblii?

Bankomat natury Anthony Giambrone OP

Podczas wizyty Jana Pawła II na Kubie Fidel Castro wybrał z wszystkich możliwych pytań jedno: czy wiadomo, jakiego gatunku była ryba, którą Piotr złowił z monetą w pyszczku (Mt 17,24–27). Być może nie jest to najbardziej inteligentne wykorzystanie okazji spotkania z papieżem, ale zainteresowania autokratów bywają często dziwaczne. Może reżim rządzący wyspą szukał nowych źródeł dochodów?

W każdym razie odpowiedź brzmiała: „lucjan czerwony” — chociaż obecnie w Galilei nie ma lucjanów, a współczesne restauracje w tym regionie serwują głównie tilapie z grzebieniastymi ogonami. Spośród dwudziestu siedmiu gatunków żyjących w jeziorze niektórzy wskazują na brzanę, inni opowiadają się za węgorzowatą clarias lazera.

Jednak najbardziej intrygującym kandydatem jest chromis simonis. Ryba ta rozwinęła wielką paszczę, która służy do wylęgania w niej ikry. Gdy narybek zwiększa swój rozmiar paszcza ryby nabrzmiewa. Aby się w końcu pozbyć narybku, ryba zagarnia z dna jeziora kamyki, które go wypychają. Czyż zgarniając kamyki nie mogłaby zgarnąć także monety?

Stawianie pytań w tak szczegółowych sprawach pomaga w uświadomieniu sobie realiów Wcielenia. Lecz jest także dobrą metodą gubienia istoty przekazu.

Płacenie podatku świątynnego nie było tym samym, co zapłata rachunku za kablówkę. Nie przypominało też opłacania żadnej dawnej daniny — choć taką lekcję wyciągnął z niego Marcin Luter: chrześcijanie powinni dobrowolnie poddać się wspólnemu obciążeniu podatkowemu. Podatek świątynny był natomiast Bożym przykazaniem (Wj 30,11-16). Płacenie go oznaczało święty zaszczyt uczestniczenia w prawdziwym kulcie Pana.

Nie wszyscy mu podlegali. Kapłani, jako pracujący w świątyni, byli z niego oficjalnie zwolnieni, natomiast Esseńczycy zgłaszali przeciw niemu sprzeciw moralny. Kontekstem pytania, które poborcy zadali Piotrowi, są takie właśnie przypadki: „Proponujemy zbiórkę, czy wasz mistrz się sprzeciwia?”

Odpowiedź Jezusa może się wydawać zaskakująca. Nie twierdzi, że posiada jakieś ograniczone, oficjalne zwolnienie, ani nie powołuje się na wątpliwości moralne. W zamian mówi, że cieszy się wolnością synów Bożych. Skojarzenie z Listem do Rzymian nie myli nas, bo odpowiedź ta pociąga w istocie za sobą uchylenie Prawa. Jednak nie chcąc wywoływać zgorszenia, Jezus poddaje się nakazom Tory — podobnie jak święty Paweł: „Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów” (1 Kor 9,20). „Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina i nie czynić niczego, co twego brata gorszy” (Rz 14,21). Poetycka, ludowa i prorocka atmosfera odnalezienia koniecznych funduszy w rybie jasno ukazuje, że ostatecznie to sam Bóg płaci cenę za właściwy kult. A raczej, że dla dzieci Bożych świat staje się źródłem kultu. Jak sumienny obywatel, stworzenie jako takie posiada świętą godność i dołącza do zgromadzenia, dobrowolnie składając swoje bogactwa w ofierze na chwałę Bożą. „Całe stworzenie… w bólach rodzenia… oczekuje objawienia się synów Bożych” (Rz 8,22-23) — to znaczy oczekuje na ten właśnie moment.

Jeśli naprawdę chodziło tu o rybę noszącą w pyszczku swą ikrę, to jak starannie „na początku” Bóg przygotował stworzenie do wydania na świat tak doskonałego uwielbienia! „Wieloryby i stworzenia morskie — tilapie, brzany i chromis simonis — chwalcie i wywyższajcie Go na wieki!” (por. Dn 3,79).


Anthony Giambrone OP, profesor, wykładowca Nowego Testamentu w École Biblique w Jerozolimie.