Świadkowie wiary

Matka robotnic – Aniela Róża Godecka Alina Petrowa-Wasilewicz

Bardzo chciała być zakonnicą. Ale w najśmielszych wyobrażeniach nie przeczuwała, jak zrealizuje się jej pragnienie. Trzy lata przed encykliką „Rerum novarum” Leona XIII zaczęła realizować w praktyce papieskie postulaty, związane z „kwestią robotniczą”.

Urodziła się daleko od ojczyzny, w Korczewie nad Wołgą, gdzie jej ojciec, Jan Godecki, był lekarzem. Rodzice Anieli przeprowadzili się w głąb Rosji, by wziąć ślub w Kościele katolickim w Twerze, gdzie posługę kapłańską pełnił brat Jana Godeckiego, Hugon; na ich rodzinnej Mińszczyźnie nie było to możliwe, gdyż dzieci ze związków mieszanych (matka Anieli była po ojcu grekokatoliczką) musiały brać ślub w cerkwi. Rodzice Anieli opuścili więc rodzinne strony, by pozostać w Kościele katolickim. Aniela Godecka, która przyszła na świat w 1861 r., miała od dziecka wpojony patriotyzm i przywiązanie do wiary, która tak ważna była dla jej matki i ojca. 

Dzieciństwo Anieli

Miała zaledwie pięć lat, gdy zmarła jej matka, niespełna trzydziestoletnia. Ojciec, wdowiec, musiał łączyć pracę zawodową z opieką nad trójką osieroconych dzieci. W wieku trzynastu lat wysłano Anielę do Instytutu Mikołajewskiego w Moskwie. Tu ujawniły się jej wybitne zdolności. W Instytucie była prymuską, a także liderką nielicznych polskich koleżanek. Panna Godecka potrafiła wywalczyć częstsze uczestnictwo katoliczek we Mszach świętych i sama zaczęła potajemnie uczyć koleżanki katechizmu.

Ukończyła szkołę z wyróżnieniem, po kolejnych dwóch latach nauki otrzymała dyplom nauczycielki. Z tym dyplomem w kieszeni i ojcowskim błogosławieństwem wyjechała na rodzinną Mińszczyznę. Szukała swojej drogi, zaręczyła się, ale zmieniła zdanie i zerwała zaręczyny. Strasznym ciosem była dla niej śmierć ojca, który zaraził się od pacjentki. Wszystko to sprawiło, że Anielę coraz mniej łączyło z dotychczasowym życiem. Zamieszkała w Wilnie, była domową nauczycielką, zastanawiała się, co dalej robić, bo, jak pisała, „dusza rwała się do lepszych rzeczy”. Dzięki spowiednikowi odkryła tę „lepszą rzecz”: podziemny, ukryty świat zgromadzeń bezhabitowych. Zgromadzenia zakonne były tajne, bo po kasacie zakonów, co było jedną z represji po powstaniu styczniowym, carat nie pozwalał na zakładanie nowych. 

Działalność w ukryciu

Aniela trafiła do tajnego Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca Maryi, sercanek, założonego przez Paulę Malecką i o. Honorata Koźmińskiego; miała apostołować wśród pedagogów i katechizować dzieci. Asceza i duch ubóstwa bardzo jej odpowiadały, ale prawdziwe wyrzeczenia zaczęły się po osobistym poznaniu o. Honorata, który w konfesjonale powiedział jej, że „lud fabryczny potrzebuje pomocy” i trzeba założyć dla niego zgromadzenie. Był rok 1888.

W owym czasie przemysł gwałtownie rozwijał się w Królestwie Polskim; rzesze wyzutych z własności i godności osób zaludniły miasta. Docierali do nich socjalistyczni agitatorzy, odciągając ich od wiary i Kościoła. Aniela miała tej fali dechrystianizacji klasy robotniczej się przeciwstawić. Mimo, że była onieśmielona tak wielkim zadaniem, zaczęła energicznie działać, by Kościół – jak mawiał o. Honorat – był „przy najmniejszych Chrystusowych”. Ufając Opatrzności, pokonywała trudności – nie miała przecież dotychczas żadnych kontaktów z robotnikami. Dzień wspomnienia św. Franciszka z Asyżu, 4 października, wybrała na dzień założenia nowego zgromadzenia: Małych Sióstr Niepokalanego Serca Maryi (zwanych obecnie honoratkami). Aniela – w zakonie: matka Róża – weszła w środowisko robotnic, najpierw w Warszawie, a potem w Łodzi. Na początek zaczęła organizować dla nich wspólne mieszkania, kasy zapomogowe, opiekę nad chorymi i dziećmi robotnic. Dokształcała je, uczyła katechizmu, uczyła czytania i pisania, rachunków, zasad higieny. Równocześnie pisała konstytucję nowego zgromadzenia. Siostry z nowego instytutu zakonnego miały „poszukiwać po fabrykach” zagubionych owieczek z owczarni Chrystusowej. Klucz do rozwiązania „kwestii robotniczej” widziały nie w walce klas, a w Ewangelii.

Zgromadzenie Małych Sióstr Niepokalanego Serca Maryi było jednym z pierwszych na świecie katolickim zgromadzeniem pracującym wśród robotnic. Nowatorskim rozwiązaniem była grupa „sióstr zjednoczonych”, które pozostawały robotnicami. Dzięki nim „całe fabryki się nawracają” – pisał o. Honorat.

Ostatecznie jednak Stolica Apostolska nie zaakceptowała ten nowej formy życia konsekrowanego; na świeckie instytuty trzeba było poczekać. Nikt dotąd nie zbadał wpływu ukrytych zgromadzeń na postawienie tamy dechrystianizacji w Polsce. Jednak dobro, jakim zaowocowało życie matki Godeckiej ujawniło w czasie jej pogrzebu w 1937 r. w Częstochowie. Za jej trumną szły jej podopieczne, ich dzieci, ubodzy, żeby pożegnać kochającą „Matkę robotnic”. W 1994 r. został rozpoczęty jej proces beatyfikacyjny.

 

Alina Petrowa-Wasilewicz jest wieloletnią dziennikarką Katolickiej Agencji Informacyjnej i autorką kilkunastu książek.