Cykl Świadkowie wiary

Francesca i Archanioł Elżbieta Wiater

Służebnica Boża Francesca Lancelotti

Wszystko zaczęło się 7 czerwca 1956 r. Tego dnia Francesca poczuła nagle, że musi wyjść na tyły sklepu, który prowadzili z mężem. Tam, w malutkim pomieszczeniu zaplecza zobaczyła światło – intensywnie białe i jednocześnie rozszczepiające się na wszystkie kolory. W tym blasku objawił się jej Michał Archanioł i przekazał wiadomość, że Bóg oczekuje, by razem z rodziną przeniosła się do Rzymu i tam posługiwała potrzebującym zarówno materialnie, jak i duchowo. Miała wtedy trzydzieści dziewięć lat, męża i dwójkę dzieci, ustabilizowane i dość dostatnie życie, taka decyzja oznaczała więc olbrzymią rewolucję.

Dziewczynka z południa

Wizja miała miejsce w rodzinnym miasteczku Franceski – Oppido Lucano – na południu Włoch (prowincja Potenza). Tam przyszła na świat w 1917 r. w rodzinie średniozamożnego przedsiębiorcy i wychowywała się wraz z pozostałą czwórką rodzeństwa. Skończyła zaledwie trzy klasy szkoły powszechnej i potem czasem mawiała o sobie żartobliwie, że jest analfabetką. Od dziecka była głęboko pobożna i podobnie jak św. Hildegarda z Bingen miała dar bezpośredniego kontaktu z Bogiem.

Chciała wstąpić do zakonu, jednak rodzice nie zgodzili się, ale znaleźli jej pobożnego narzeczonego – człowieka bardzo cierpliwego i dobrego. Z tego związku urodziła się najpierw córka, Gina, a potem syn, Domenico. Mąż Franceski, Faustino, rozumiał pobożność żony, jej szczery kult do św. Michała Archanioła, św. Rocha, św. Franciszka i św. Antoniego z Padwy. Oboje często odwiedzali też sanktuarium Matki Bożej del Belvedere położone kilka kilometrów od Oppido Lucano. 

Przeprowadzka do Rzymu

Ostateczna decyzja o przeprowadzce zajęła rodzinie prawie cztery lata. Do Wiecznego Miasta przyjechali wiosną 1960 r. i zamieszkali najpierw na obrzeżach stolicy, a potem niedaleko Panteonu, w malutkim, jednopokojowym mieszkaniu, które wynajmowali. Francesca zaczęła chodzić do pobliskich kościołów i – zgodnie z zapowiedzią Michała Archanioła – na jej drodze pojawili się ludzie, którzy potrzebowali jej pomocy.

Wspierała ubogich i chorych, ale głównym darem, którym posługiwała, była rada. Chociaż nie miała wykształcenia teologicznego, to jednak, czerpiąc ze swojego doświadczenia relacji z Bogiem oraz Jego natchnień, była w stanie prowadzić duchowo innych. Po pewnym czasie przed drzwiami mieszkania jej rodziny zaczęła się tworzyć kolejka szukających wsparcia. Nie byli to jedynie ludzie prości – czekali tam także lekarze, politycy a nawet kardynałowie. Jeden z tych ostatnich, ks. kard. Silvio Oddi, odprawił w jej mieszkanku mszę w 1991 r.

Przez ręce tej prostej kobiety a przede wszystkim dzięki jej modlitwie działy się (już za jej życia) cuda. Towarzyszyły jej nadzwyczajne fenomeny, takie jak uzdrowienia, jednak tym, co budziło największy podziw, były nawrócenia. Potrafiła rozmawiać z ludźmi z taką dobrocią i roztropnością, że na nowo odkrywali Boga i chcieli wyruszyć w Jego stronę. Jej dom, jak to ujął postulator jej procesu beatyfikacyjnego bp Paolo Rizzi, stał się „duchowym punktem odniesienia dla stolicy”.

Pomimo popularności Francesca pozostała pokorna i pełna prostoty. Mawiała o sobie, że jest Bożym robaczkiem pracującym w ziemi, a wszelkie łaski i dobro płynące z jej pracy to efekt działania Matki Bożej del Belvedere i Przedwiecznego Ojca. Odwiedzający ją ludzie dostrzegali co innego – głębię i adekwatność jej wskazówek. Także w niej samej wyczuwali duchowe bogactwo. 

Duchowe dzieci

Część osób, dla których była duchową przewodniczką, po pewnym czasie stworzyła Stowarzyszenie Dzieci Duchowych Franceski Lancelotti (Associazione Figli Spirituali di Francesca Lancelotti ). Jego członkowie chcą zachować duchowe dziedzictwo swojej przewodniczki; oni także rozpoczęli starania o proces beatyfikacyjny (wraz z parafią Santa Maria ai Monti w Rzymie).

Warto podkreślić, że proces rozpoczął się już osiem lat po śmierci Franceski, a na etapie diecezjalnym został zamknięty po zaledwie czterech. To świadczy o tym, jak ważną osobą była dla wielu rzymian i tych, którzy przyjeżdżali do niej spoza stolicy. Do postulatora procesu nieustannie spływają świadectwa o kolejnych cudach, głównie uzdrowieniach. Francesca wciąż służy w swojej pokorze tym, którzy do niej przychodzą.

 

Elżbieta Wiater - doktor teologii, historyk, autorka kilku biografii świętych, publicystka katolicka. Mieszka w Krakowie.