Esej o sztuce sakralnej

Chrystus i kobieta cierpiąca na krwotok SOPHIE MOUQUIN

„Chrystus i kobieta cierpiąca na krwotok

 Louis de Boullogne, zwany Młodszym, należał do pokolenia, które urodzone u zarania drugiej połowy XVII w. wykorzystało prężność ówczesnego mecenatu artystycznego, królewskiego, a przede wszystkim monastycznego. Będąc synem malarza królewskiego (Louisa de Boullogne, zwanego Starszym), którego imię nosił i który już zyskał pewną renomę, jak również bratem malarza zwanego Bon (Dobry) (1649-1717), Louis de Boullogne karierę swą rozpoczął w roku 1676, kiedy otrzymał nagrodę malarską Akademii. Kiedy wrócił do Paryża w 1681 r., po długim pobycie we Włoszech, był zatrudniany we wszystkich królewskich ośrodkach (Notre-Dame, Les Invalides, Wersal, Marly, Trianon, Medon, Fontainebleau), angażując swój talent w tworzenie wielkich dekoracyjnych kompozycji malarskich.


W złużbie Akademii

Prywatni klienci, ale często także zakony męskie i żeńskie, składali u niego zamówienia na ambitne kompozycje; dla zakonu pustelniczego namalował kompozycję „Chrystus i kobieta cierpiąca na krwotok”. Całość składała się z dwunastu obrazów, rozwieszonych osobno. W momencie zniszczenia klasztoru podczas rewolucji francuskiej połowa obrazów niestety zaginęła. Wielu sławnych malarzy próbowało później uzupełnić cykl; w końcu Jacques Dumont (1701-1781) domalował brakujące obrazy w 1730 r. Styl malarski Louisa de Boullogne, już zapowiadający sztukę XVIII w., „wyraził triumf zwolenników barwy nad zwolennikami rysunku w ramach Akademii”.


Dotknąć sercem - to właśnie znaczy wierzyć

Ewangeliach według św. Mateusza, Marka i Łukasza: „Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa” (Mt 9, 20-22). Historia kobiety cierpiącej na krwotok rzadko jest przedstawiana przez artystów, często jednak powołują się na nią teologowie: ta kobieta, dotykając Jezusowego płaszcza, złamała obowiązujący ją zakaz; ona, „która nie miała prawa dotykać nikogo, gdyż uważało się, że poprzez kontakt z nią człowiek staje się «nieczysty»” (Jan Paweł II, Mulieris dignitatem), została uznana za wzór wiary. Bowiem bezpośrednio nawet nie dotknęła Jezusowego ciała, dotknęła zaledwie Jego płaszcza, i to jedynie frędzli. Tak więc, jak wynika z komentarza J. B. Bossueta zawartego w jego „Rozważaniach na temat Ewangelii”: „w rzeczywistości kobieta nie dotknęła według ciała”, lecz jedynie „wiarą i według ducha”. Sławny kaznodzieja, żyjący w tym samym czasie co Louis de Boullogne, znał niewątpliwie stwierdzenie św. Augustyna: „Dotknąć sercem – to właśnie znaczy wierzyć”. Malarz zręcznie przedstawił ten właśnie moment, w którym Chrystus spojrzał na kobietę dotykającą Jego płaszcza. Chrystus obrócił się i pobłogosławił tę, która nawet nie ośmieliła się podnieść na niego wzroku, podczas gdy św. Jan - widoczny na pierwszym planie po lewej stronie i łatwy do zidentyfikowania dzięki swoim zielonym oraz czerwonym szatom, a także z racji młodego wieku – jakby wyraża obawę; również Jair, zwierzchnik synagogi, przybyły tam błagać Jezusa o uzdrowienie córki, wskazując na tę kobietę zdaje się ją potępiać. Umiejętne połączenie kontrastowych gestów i postaw kieruje spojrzenie widza na środkową część obrazu, na dwie dłonie, dłoń Chrystusa i dłoń kobiety, jedną błogosławiącą, drugą – dotykającą; dwie dłonie: jedna, aby wywyższyć, a druga – by wyrazić uniżenie.

 

Wiara warunkiem zbawienia

Kompozycja pozwala więc zrozumieć wydarzenie sławiące wiarę tej, która nie bała się zbliżyć do Jezusa i która uwierzyła; zostanie ona wywyższona jako ta, która się uniżyła. „Chrystus przyszedł szukać całego człowieka, przyszedł się z nim spotkać i jego zbawić. Jako warunku zbawienia Jezus wymaga wiary, poprzez którą człowiek w pełni oddaje się działającemu w nim Bogu. Bowiem Jezus powiedział do kobiety cierpiącej na krwotok, chwytającej się Jego płaszcza jak ostatniej nadziei: «Córko, twoja wiara cię uzdrowiła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości»”  (Jan Paweł II, audiencja w dniu 9 sierpnia 2000 r.). Rozpatrując to dzieło, zwróćmy się z pytaniem do swojego serca: czy podobnie jak kobieta cierpiąca na krwotok wierzymy, że możemy dotknąć Jezusa i przez Niego zostać uzdrowieni? A może raczej okopujemy się na swoich stanowiskach, nie ośmielając się nawet dotknąć frędzli Jego płaszcza? Słowo stało się ciałem. Pozwoliło się zobaczyć, usłyszeć, dotknąć. Zbliżmy się i pozwólmy, aby Chrystus nas dotknął, dotknijmy Go naszą wiarą, aby On tchnął życie w głębię naszych serc, gdzie czasami króluje śmierć. Jak przypomniała bł. Maria Eugenia od Dzieciątka Jezus komentując to wydarzenie: „Wszelki kontakt z Bogiem przez wiarę odnosi taki sam skutek”.


 

Sophie Mouquin wykładowca historii sztuki nowożytnej na Uniwersytecie w Lille (Francja).

 _________________

Chrystus i kobieta cierpiąca na krwotok ( 1690-1695)Louis de Boullogne  ( 1654-1733).
Muzeum Sztuk Pięknych w Rennes, Francja.