Edytorial

dk. Bogdan Sadowski Jezulatko - Dzieciątko Jezus

Jezulatko - Dzieciątko Jezus

 

Zwyczajów bożonarodzeniowych jest bardzo wiele. Z bardziej ciekawych przywołajmy pewne miasto w Szwecji, gdzie pali się słomianą kozę w pierwszy dzień świąt. W mieście Oaxaca w Meksyku, 23 grudnia spotykamy festiwal rzodkiewkowych rzeźb, na Filipinach losuje się, kogo obdarowujemy prezentami, a informacje te zostają ujawnione dopiero w Wigilię. We Włoszech znana jest wiedźma Befana (jej „aktywność” przypada na noc z 5 na 6 stycznia). Grecy też chyba lubią się bać, bo w czasie świątecznym dokuczają im złośliwe stworki o odrażającym wyglądzie, które oczywiście trzeba w pewien sposób obłaskawiać. Podobne stwory, tym razem z rodziny trolli, obejmują w tym czasie panowanie w Islandii. W Nowej Zelandii natomiast nie potrzeba w ogóle choinki, bo mają tam roślinę (puhutukawa), która pięknie zakwita czerwonymi kwiatami właśnie na te święta. 

Takich dziwnych (pięknych i niekoniecznie pięknych) zwyczajów jest bardzo dużo. Z całą pewnością jest to związane ze specyfiką tego czasu, w którym dzień już się nie skraca, a jest coraz dłuższy. Zresztą o próbach ustalenia daty Bożego Narodzenia i jej powiązaniach z rzymską tradycją świętowania przesilenia jest też sporo literatury, choć nie zawsze racjonalnej (wiele fikcji i niewiele faktów). Niemniej jednak akurat ten czas pięknie mówi poprzez różne formy o treści dla nas oczywistej: Światło Odkupiciela przychodzi aby rozjaśnić ciemności naszego życia. 

Aż dziw bierze, że stosunkowo mało znany jest kult „Dzieciątka Jezus”, zwanego w Czechach „Jezulatko”. Trudno nie dostrzec tej figurki w bardzo wielu czeskich sklepach z pamiątkami. Jest z pewnością jednym z symboli Pragi. 

Historia figurki z kościoła Najświętszej Marii Panny Zwycięskiej (w praskiej dzielnicy Mala Strana) jest związana z Hiszpanią. Po wielu perypetiach znalazła się właśnie w Pradze i, jak to często bywa w tego typu historiach, w niezwykły sposób zaistniała ponownie po latach zapomnienia. Dzieciątko od 1655 roku nosi piękną koronę, a w skarbcu ma także kilkadziesiąt ubranek szytych ręcznie z wielką starannością. Historycy twierdzą, że najstarsza zachowana sukienka pochodzi z 1700 roku i jest darem własnoręcznie wykonanym przez cesarzową Marię Teresę. Po upadku komunizmu kard. Miloslav Vlk – arcybiskup Pragi, w 1993 roku skutecznie przyczynił się do odrodzenia tego kultu. Jest wiele świadectw (choćby w postaci wotów) łask doświadczonych przez czcicieli Dzieciątka Jezus. 

Dopowiedzieć też trzeba, że kult Dzieciątka Jezus rozprzestrzenił się na inne kraje (wymieńmy takie ośrodki, jak Arenzano we Włoszech czy Jodłowa w Polsce). Jednak zdziwienie wyrażone wcześniej dotyczy zbyt małej, jak się zdaje, popularności tego kultu. A cóż może być bardziej związane ze Świętami Bożego Narodzenia niż samo Dzieciątko Jezus? 

Warto też wspomnieć o innych zwyczajach bożonarodzeniowych, tym razem, z naszej rodzinnej ziemi. Poza ogólnie znanymi jak opłatek, śpiewanie kolęd, rozpoczęcie wieczerzy po ujrzeniu pierwszej gwiazdy na niebie, wolnego miejsca przy stole (dla nieoczekiwanego gościa), czy najbardziej charakterystycznej dla tych świąt choinki (przywędrowała do nas z Niemiec dopiero w XVIII w.), istnieją też zwyczaje regionalne. Na przykład na Podlasiu zostawiano resztki wieczerzy wigilijnej dla zmarłych. Na Mazurach ciągnięto słomki spod obrusa, wróżąc sobie czy dalsze losy będą proste, czy kręte. Na Kaszubach zwyczaju chodzenia po domach „gwiazdorów” (tak nazywa się tam kolędników) doświadczyłem wielokrotnie, jako, że wszystkie święta spędzałem właśnie tam, u rodziny mojej Mamy. Jestem zresztą dumny z tego, że i w moich żyłach płynie kaszubska krew. Podejrzewam nawet, że serce mam w całości kaszubskie. 

Natomiast nie wiem tego z autopsji, ale czytałem, że na Śląsku do dziś prezenty otrzymują dzieci nie „pod choinkę”, ale właśnie „na Dzieciątko”. 

Może w czasach coraz bardziej oczywistej „globalnej wioski” warto rozpropagowywać te zwyczaje także w innych regionach naszej ojczyzny?


 

 

dk. Bogdan Sadowski diakon stały, redaktor naczelny polskiej edycji Magnificat