Artykuły miesiąca

Mathilde Cortès Świadkowie wiary: Élisabeth Leseur


Świadkowie wiary

Élisabeth Leseur – twórczy charakter cierpienia

„Jest w tobie materiał na świętego!” – oświadczyła nagle Élisabeth, siedząc w swoim eleganckim paryskim salonie. „Cóż za dziwaczna prognoza!” – odparł z uśmiechem Félix, jej mąż. 

Mimo swoich ateistycznych przekonań Félix od jakiegoś czasu nie używał już zjadliwie antyklerykalnych określeń, które jeszcze do niedawna charakteryzowały większość jego wypowiedzi. „Proszę Boga, by pozwolił mojemu cierpieniu kształtować i rozwijać ten materiał albo raczej aby Bóg sam tego dokonał” – odpowiedziała Élisabeth bez cienia niecierpliwości, szlachetna i piękna mimo nękającej ją choroby. To, że Félix pozwolił Élisabeth mówić o swojej wierze, było wielkim krokiem naprzód. Czy postąpił tak dlatego, że jej dni były już policzone, i on, jako dobry, uważający mąż, pragnął jej zaoszczędzić przykrości? Pozwolił jej nawet przypuszczać, że się nawróci i zostanie księdzem. Cóż za absurd!

W świecie

Pozostający w kontakcie z władzami III Republiki Francuskiej jako dziennikarz i dyrektor jednego z największych towarzystw ubezpieczeniowych, Félix Leseur był człowiekiem ustosunkowanym. Od czasu jego ślubu z Élisabeth w kościele Saint-Germain-des-Prés, w roku 1889, wokół państwa Leseur utworzyło się liczne grono przyjaciół, artystów, intelektualistów, których oni chętnie u siebie przyjmowali. Większość z nich stanowili podobni do Félixa zagorzali ateiści. Wprowadzając Élisabeth w światowe, pełne powabu życie, Félix miał nadzieję, że uda mu się odciągnąć Élisabeth od wiary, w której zresztą sam również został wychowany, a którą stracił podczas studiów. Korzystał z każdej okazji, by ośmieszyć religię swojej żony. Prawie mu się udało osiągnąć cel: Élisabeth pozwoliła się wciągnąć w światowe życie, które ją upoiło swoją atrakcyjnością, podróżami, lekturami, możliwością poznawania języków obcych, z wielką łatwością przez nią przyswajanych. Tak dobrze się czuła w nowoczesnym paryskim świecie, że zapomniało o życiu duchowym. Dopiero lektura książki „Życie Jezusa” Renana podziałała na nią z siłą elektrowstrząsu. Wobec tego wszystkiego, co uznała za stronniczość, uprzedzenie i hipotezy pozbawione podstaw, postanowiła zagłębić się w słowo Boże, w filozofię i w teologię. Wysoko sobie ceniła swoje spotkanie z Maritainem, agnostykiem, który przeszedł na chrześcijaństwo. „Można mieć głęboką intelektualną znajomość chrześcijaństwa, a nie umieć nim żyć. Należy osiągnąć pełnię życia wewnętrznego, głęboką wiarę zdolną przemieniać duszę. O ten dar człowiek powinien nieustannie prosić Boga, który sam jeden może go udzielić”, napisała.

Być zaczynem powodującym wzrost

Élisabeth żyła swoją żarliwą wiarą, zachowując jednak wielką dyskrecję i delikatność w tej kwestii wobec swojego męża, jak również wobec swoich niewierzących przyjaciół. Modliła się za nich, ofiarowując swoje cierpienia (choroba wątroby, rak piersi, bezpłodność ich związku, itd.) za ich nawrócenie, a w pierwszym rzędzie za nawrócenie Félixa. Przez wszystkich serdecznie lubiana, potrafiła trafiać do ludzkich serc, własnymi uczynkami świadcząc o Bożej miłości, a także zachowując wielki szacunek wobec każdego człowieka. Pomimo swojej rozbieżności duchowej państwo Leseur byli parą, która promieniowała miłością i jednością, parą otwartą na innych i hojną. Élisabeth odważnie, z uśmiechem i z cierpliwością stawiała czoło trudnym doświadczeniom, których życie jej nie skąpiło, pewna swojej odwzajemnionej miłości do Félixa, a także pewna, że Boża moc potrafi przemienić cierpienie: „Cierpienie ma wielką siłę i wiele pozwala uzyskać; jedna godzina przeżyta w trudzie, w zjednoczeniu z krzyżem, pozwala osiągnąć więcej niż godziny poświęcone działaniu, a istotę cierpienia wyrażają piękne słowa: Cierpienie także jest sakramentem.” Élisabeth chętnie powtarzała: „Cierpienie jest twórcą życia.” Félix wiedział, że jego żona czerpała siły z ich wzajemnej miłości i ze swojej wiary; nie wiedział jeszcze, że ona wszystkie swoje cierpienia ofiarowywała Bogu za jego nawrócenie.

Jeśli ziarno nie obumrze

W roku 1914, po dwudziestu pięciu latach życia małżeńskiego, Élisabeth umarła. Zgnębiony Félix odnalazł jej zapiski, dzięki czemu odkrył głębię duchową swojej żony, głębię miłości i siły, którą czerpała z Boga, ofiarę, jaką składała ze swoich cierpień, i głębię bólu, jaki jej mimowolnie zadawał, wyśmiewając jej wiarę. Félix czuł się zmiażdżony. Wielokrotnie czuł obecność Élisabeth przy sobie. Czyżby więc istniało jakieś życie po śmierci? W Lourdes modlitwa Élisabeth została nareszcie wysłuchana: „Zrozumiałem, że Bóg mnie zwyciężył! Stała się światłość.” Cóż za zamieszanie: w wieku 56 lat Félix wstąpił do nowicjatu dominikanów z zamiarem przyjęcia także święceń kapłańskich. Poprzez swoje książki i wygłaszane konferencje rozpowszechniał duchowość swojej żony, pozostającej w tak wielkiej bliskości z nim w obcowaniu świętych. „Każda dusza, która wznosi się ku Bogu, wznosi również ku Niemu cały świat”, napisała Élisabeth. Tak przedstawiała się duchowa płodność małżonków Leseur, w przypadku Élisabeth realizowana w cieniu Nazaretu, a w przypadku Félixa w życiu apostolskim. Oboje byli solą ziemi i światłością świata.


Mathilde Cortès po ukończeniu studiów historycznych zaangażowała się w działalność humanitarną. Jako matka rodziny i autorka różnych publikacji odbyła wiele pielgrzymek, między innymi pielgrzymkę do Jerozolimy ze swoim mężem Édouardem, i do Rzymu z całą rodziną.