Artykuły miesiąca

Stéphanie Bellet Świadkowie wiary: Michel i Marité


Świadkowie wiary

Michel i Marité
Dom dla dzieci odrzuconych

Ilu ich przygarnęli? Szesnaścioro, osiemnaścioro, któż to wie? W swoim domu w miejscowości Croix, na północy Francji, Michel i Marie-Thérèse szeroko otworzyli swoje serca, nie stawiając żadnych ograniczeń. Zaadoptowali dzieci maltretowane, uchodźców, dzieci niepełnosprawne: jednego niewidomego, drugiego – ze zniekształconą twarzą, a także Pierre’a-Vincenta, urodzonego bez rąk i nóg.

Zaadoptowali wiele dzieci

Poznali się na balu w parafii i pobrali się po powrocie Michela z Algierii. Bardzo szybko zaprzyjaźnili się z założycielem szwajcarskiej organizacji pozarządowej „Ziemia ludzi”, po czym utworzyli francuski odpowiednik tej organizacji. Michel miał dostęp do akt adopcyjnych i w ten sposób odkrył „przypadek” Ricarda, który, w braku jakiejkolwiek rodziny skłonnej go przyjąć, miał być wysłany do wojska w wieku 14 lat. Młode małżeństwo nie wahało się ani przez chwilę i postanowiło chłopca zaadoptować.

Po narodzeniu Marie-Laurence, która miała być ich jedyną córką biologiczną, ciężkie doświadczenia zaczęły następować jedno po drugim: żałoba po śmierci noworodka, kolejne poronienia. Lecz ich to nie załamało. Nie zasklepili się oni w swoim żalu, lecz otworzyli się na cały świat: zaadaptowali Virginie z Korei, Helen z Indii, Linę i Nary z Kambodży, ocalałe z masakry dokonanej przez Czerwonych Khmerów. Jeden przypadek po drugim, dzieci poranione przez życie w ich domu zaczynały stawać na nogi.

Ufni w Opatrzność

Nie przelewało się u nich, lecz pieniądze nigdy nie stanowiły problemu. Michel miał stałą pensję i dodatki na oficjalnie zaadoptowane dzieci, były także „zasiłki od Bożej Opatrzności”. Dom w Croix okazał się zbyt mały. Chcąc znaleźć rozwiązanie, zastosowali swoją sprawdzoną metodę: „zwrócili się o pomoc do nieba” opowiada Frédéric, która trafiła do nich w roku 1974 razem z wychowującą ją samotnie matką, cierpiącą na chorobę psychiczną. Marie-Thérèse znalazła odpowiedni dom w miejscowości Roubaix, lecz brakowało jednej czwartej ceny sprzedaży. W ciągu następnych tygodni otrzymali w prezencie dużą sumę pieniędzy od przyjaciół, a także spadek od pewnej niemieckiej emigrantki, którą ich rodzina opiekowała się od wielu lat. Uzyskali potrzebną kwotę, w której zmieściło się także honorarium należne notariuszowi!

Kiedy nastały chłodne dni wysiadło centralne ogrzewanie. „Rodzice przyjęli to ze spokojem: niebo zesłało im dom, więc z pewnością znajdzie także sposób na ogrzanie go!” Przyjaciel, który ich odwiedził będąc przejazdem w tamtej okolicy, zostawił czek odpowiadający cenie nowego kotła. Ich wielkoduszność wyzwalała wielkoduszność innych: czasami dostawali ubrania, kiedy indziej produkty spożywcze, kiedyś ktoś wypożyczył im na piętnaście dni domek w górach, mogący pomieścić całą rodzinę...

Dom płonący miłością

Jacyż oni są, ci dwoje? „Zakochani, kochający, czuli, zdecydowani, nieprawdopodobnie życzliwi”, wylicza Frédéric. Spokojny, zrównoważony, uzdolniony manualnie Michel razem z dwoma braćmi prowadzi w swojej dzielnicy sklep z artykułami żelaznymi. Marité promienieje radością życia. „Nigdy nie wydawała się przytłoczona swoją pracą, zawsze miała czas, by nas przytulić, wesprzeć. Godzinami prasowała ubrania śpiewając z czułością, którą wkładała także w każdą, nawet najmniej przyjemną czynność. Wszystko, co robiła, robiła z miłością, i to oddziaływało na nas.”

W roku 1979, po przejściu operacji chirurgicznej, Michel założył stowarzyszenie „Dzieciństwo i Życie”, które umożliwiało operowanie dzieci z wadami serca. W trosce o uratowanie pewnej dziewczynki, Marité wykonała setki znaczków z napisem „Pomóżcie Lionelli”, które cała rodzina sprzedawała we wszystkich dzielnicach miasta.

Ich drzwi nigdy nie są zamknięte: przyjęli dziesięcioosobową rodzinę cygańską i gościli ją u siebie przez miesiąc, przyjmują samotne matki, bezdomnych, którzy przychodzą do nich zjeść posiłek, wziąć prysznic, i wychodzą w czystych ubraniach. W sobotę rano wszyscy chętni gromadzą się w domowej kaplicy na modlitwie charyzmatycznej: przyjaciele, sąsiedzi, niepełnosprawni mieszkańcy ośrodka znajdującego się na drugim końcu ulicy.

„Z ran zadanych w dzieciństwie nie wszyscy mogą się wyleczyć i często zachowują w sobie bolesny ślad po nich. Są jednak i tacy, którzy wchodzą w życie pogodzeni ze sobą, pełni ufności i siły”, na przykład Frédéric, dawna prezenterka programu rozrywkowego M6 i audycji „Zwycięzcy” dotyczącej muzyki. Stworzona przez nią organizacja pozarządowa „Projet Imagine” nagrywa filmy wideo, które pokazują, w jaki sposób „wspaniali ludzie czynią cuda, pozostając w cieniu”. Frédéric dodaje: „Wszyscy mówią nam o konieczności dzielenia się, solidarności, tolerancji. Cóż by się jednak stało z nami wszystkimi, gdyby tata i mama jedynie nas tolerowali”? To nie tolerancja ratuje, lecz miłość.


Stéphanie Bellet jest dziennikarką, matką trojga dzieci, specjalistką w dziedzinie charakterologii. Organizuje w szkołach zajęcia mające na celu wprowadzenie „dyscypliny pozytywnej”, nowej pedagogiki, łączącej życzliwość ze zdecydowaniem i wymaganiami.