Artykuły miesiąca

Tajemnice Kantyku Maryi (cz. 7) Michał Gołębiowski


Tajemnice Kantyku Maryi

Komentarze do pieśni “Magnificat”

(cz. 7)

„Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych” (Łk 1, 52)


Pismo Święte wielokrotnie mówi o tym, że Bóg pysznych zawstydza, a pokornych obdarza chwałą. Uniżenie jest więc szczególną wartością w oczach Pana. Najlepszym tego przykładem był sam Jezus Chrystus, który „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi” (Flp 2, 6-7). Właśnie dlatego „Ojciec Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych” (Flp 2, 9-10). Hymn o „kenozie”, czyli „uniżeniu” – jak tradycja nazwała zacytowany fragment Listu do Filipian – odsłania przed czytelnikiem zdumiewający zamysł Opatrzności. Oto sam Bóg wcielony zrezygnował z tego, aby przyjść w pełni swej chwały, a zamiast tego zbliżył się do słabych, poddanych cierpieniu ludzi jako jeden z nich. Jezus Chrystus nigdy nie świadczył sam o sobie. Przyjął w pokorze wszystkie konsekwencje przyjęcia doczesnej kondycji człowieka. Dzięki temu zaświadczył o Nim Ojciec: „Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał. Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o Mnie wydaje, jest prawdziwy” (J 5 30-32).

Maryja – taka, jaką ukazuje Objawienie i Tradycja – była ze wszystkich stworzeń najbardziej podobna do Chrystusa, także pod względem pokory. Nigdy nie stawiała siebie na pierwszym miejscu, raczej zawsze wskazywała na swojego Syna. Pokazuje to już sama scena Jej odwiedzin w domu swej dużo starszej krewnej, Elżbiety. Padły wówczas niezwykle doniosłe słowa pozdrowienia: „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie” (Łk 1, 43). Słysząc to powitanie, Najświętsza Panna wcale nie skupiła się na sobie, ale w odpowiedzi zaczęła wyśpiewywać hymn na cześć Stworzyciela: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łk 1, 46-47). Ponieważ Maryja – kobieta cała piękna (Pnp 4, 7) i pełna łaski (Łk 1, 28) – nie przyznawała samej sobie chwały, Bóg wyniósł Ją na okręgi niebieskie i postawił jako najdoskonalszy po Panu Jezusie wzór dla wszystkich chrześcijan. Ona sama uznała swoją całkowitą zależność od Zbawiciela. Dzięki temu On uczynił z Niej pośredniczkę wszystkich łask.

 

Michał Gołębiowski 
jest historykiem literatury dawnej, filologiem i historykiem idei. Zajmuje się pismiennictwem religijnym; autor książek dotyczących m. in. literatury maryjnej.