Artykuły miesiąca

O Modlitwie Pańskiej (cz. 5) o. Guillaume de Menthière


O Modlitwie Pańskiej

Trzy czy cztery słowa: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie...”

(cz. 5)


Cóż to znaczy, że nasz Ojciec jest w niebie? Oczywiście mowy nie ma o tym, by zlokalizować Boga. Gdyby sobie wyobrazić Boga przebywającego w niebie, żartował święty Augustyn, należałoby uznać, że ptaki mają większą wartość niż my, gdyż przebywają bliżej Boga! Któż nie pamięta Gagarina, pierwszego sowieckiego kosmonauty twierdzącego, że Bóg nie istnieje, jako że on, Gagarin, nie spotkał Go w przestrzeni kosmicznej? „Bóg jest duchem” (J 4, 24).

 Filokalia

Kiedy mówimy, że Bóg jest w niebie, nie zamierzamy Go sytuować w żadnym konkretnym miejscu, jedynie w wymiarze wielkości i piękna. Odmawiający modlitwę syci się wspaniałością Boga, wyrażoną słowem „niebo”. Otwiera się na filokalię, miłość piękna. „Pater” to przede wszystkim modlitwa kontemplacyjna, a dopiero później modlitwa błagalna. Oczywiście zawiera ona konkretne prośby o chleb i przebaczenie. Na koniec sięga nawet otchłani pokusy i zła. Lecz nie można zapomnieć, że zaczyna się od cudownego zrywu, który zatrzymuje nasze myśli na wysokości Boga i karmi nas niebieską harmonią. Żaden chrześcijanin nie może odmawiać tej modlitwy nie odczuwając równocześnie żywej tęsknoty za ojczyzną, która przecież jest jego. Modlitwa Pańska mocą Ducha Świętego wyrywa nas z realiów ziemskich i wynosi nasze dusze ku niebu.

Bliskość

Średniowieczni mnisi uważali swoje cele za niebo - „cella est caelum”. Właściwością nieba, podobnie jak właściwością celi jest to, że coś się w nich kryje. A cóż się w nich może kryć, jeśli nie obecność, jeśli nie obecność samego Boga? Otóż miejscem, w którym Bóg naprawdę lubi przebywać, jest serce człowieka. W Biblii nie jest powiedziane, że kiedy Bóg już stworzył niebo i ziemię, światło, gwiazdy, roślinność i zwierzęta, odpoczął po dokonaniu tego gigantycznego dzieła. Kiedy więc Stwórca odpoczął? Po stworzeniu człowieka, a więc przestrzeni, w której chciał przebywać w pokoju. „Bóg odpoczął w zaciszu ludzkiego serca, odpoczął, gdyż miał kogoś, komu mógł przebaczyć!” napisał św. Ambroży Czyż człowiek ochrzczony nie jest świątynią Ducha Świętego? Czyż dusza człowieka sprawiedliwego nie jest tym ogrodem, w którym Bóg chętnie się przechadza w cichym wieczornym powiewie wiatru, to znaczy w lekkim tchnieniu Ducha? Jakże wielka godność przypadła nam w udziale! Chrześcijanin, wzywając Ojca z nieba, zostaje powołany do życia w pełni niebiańskiego. Pan Jezus w swojej modlitwie wspomniał o niebie, abyśmy mieli w pamięci, że narodziliśmy się z wysokości (por. J 3, 3) po to, by siłą naszych cnót moralnych z życia ziemskiego uczynić życie o wymiarze nieba.

Święty Augustyn przez długie lata z „nosem wystawionym na wiatr” szukał wszędzie Boga, którego ostatecznie miał odkryć w swoim własnym sercu. Bliższego mu niż on sam. Po powrocie z tej długiej wędrówki mógł oświadczyć: „Zupełnie słusznie słowa «Ojcze nasz, któryś jest w niebie» rozlegają się z serc sprawiedliwych, w których Bóg mieszka jak w swoim przybytku. Przez to również modlący się będzie pragnął, by mieszkał w nim Ten, którego wzywa”.

Zaufanie

 Jeśli przyjąć takie rozumowanie, to modlitwa, którą poeta Jacques Prévert wygłaszał jako bluźnierstwo: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, zostań tam!” paradoksalnie nabiera wspaniale chrześcijańskiego wydźwięku. „O tak, Panie Jezu, zostań w mym sercu jak w przybytku miłym Tobie, uczyń z mojej duszy cenne tabernakulum swojej obecności w tym świecie!”

Ojciec nasz jest w niebie. Potrzebny był jeszcze ten wymiar, aby nasze zaufanie stało się pełne. Bóg chce i może uczynić nas szczęśliwymi. Jest równocześnie „Pantokratorem”, którego niezmierzoności nawet nieskończoność nieba ogarnąć nie może, i bardzo cichym, łagodnym mieszkańcem naszych dusz. Jest On, według wspaniałego określenia Teilharda de Chardin, „Tym «ponad wszystko», znajdującym się w sercu wszystkiego”. Tak więc możemy żyć jako dzieci Boże w równowadze czułości i szacunku, dumy i pokory.

Przy tym wszystkim siedem próśb zawartych w „Ojcze nasz” wydaje się czymś całkiem naturalnym. Wypłyną one ze źródła, gdy, powodowani siłą modlitwy, przenikniemy do świata niebieskiego; kiedy oddamy się w opiekę tych kilku słów: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”.  Te słowa rozpoczynające całą modlitwę „niczym obie dłonie złączone w błagalnym geście przed twarzą modlącego się” są „niczym ostroga zachęcająca do ruszenia w drogę”. Te trzy czy cztery słowa, które tak właściwie skomentował poeta Charles Péguy: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie: Szczęśliwy ten, kto zasypia pod opieką twórczej siły tych trzech czy czterech słów!”


 

o. Guillaume de Menthiere 
jest proboszczem parafii Wniebowzięcia Matki Bożej w Paryżu, wykłada teologię w Kolegium Bernardynów.