Artykuły miesiąca

Odkryjmy na nowo modlitwę «Ojcze nasz» o. Guillaume de Menthière


Odkryjmy na nowo modlitwę
«Ojcze nasz»


Dnia 3 grudnia ubiegłego roku wierni we Francji otrzymali nowe tłumaczenie modlitwy „Ojcze nasz” do wspólnego odmawiania. Zmianę tę przyjęliśmy jako zachętę do ponownego przeanalizowania i przyjęcia Modlitwy Pańskiej. Postarajmy się przez ten rok ponownie odkryć „Ojcze nasz”, nie tylko jako modlitwę doskonałą, lecz również jako prawdziwą szkołę modlitewną. Czyż może być lepszy nauczyciel niż sam Jezus? Po cóż mielibyśmy szukać technik medytacyjnych, metod modlitewnych, dalekowschodnich mądrości, skoro Chrystus w kilku słowach przekazuje nam to, co najważniejsze?

Wejdź!

„Ty zaś, gdy chcesz się modlić wejdź do swojej izdebki” (Mt 6, 6). W ten sposób Jezus wprowadza nas w dar, jakim jest „Ojcze nasz”. Pierwsze przykazanie modlitewne brzmi więc „wejdź”! Wejdź do swojej izdebki, to znaczy wniknij w siebie samego. Twoją izdebką jest twoja świadomość. Nie bądź Judaszem wychodzącym w noc (por. J 13, 30), czy najstarszym Synem odmawiającym wejścia do domu (por. Łk 15, 28). Nie pozostawaj na wygnaniu pośród ciemności na zewnątrz (por. Mt 25, 30). Niczym syn marnotrawny, zastanów się, wniknij w siebie (por. Łk 15, 17) i wróć do Ojca. A wówczas, tak samo jak św. Augustyn z zachwytem odkryjesz, że Bóg, którego szukałeś na zewnątrz, w rzeczywistości jest w środku, „w głębi ciebie”.

Pan Jezus zachęca nas do wniknięcia w siebie i do zjednoczenia. Chodzi o zjednoczenie naszego ciała z naszą duszą, a nawet – o zjednoczenie ciała, duszy i ducha. Bowiem: Gdzie dwóch lub trzech spotka się w imię moje, Ja jestem pośród nich, powiedział Jezus, to znaczy - kiedy ciało, serce i duch są doskonale zjednoczone, Chrystus jest w nich. Jedność bytu prowadzi do modlitwy.

Zamknij drzwi!

Zamknij drzwi. Nie wystarczy wejść do swojej izdebki, należy jeszcze zamknąć drzwi. W tym przykazaniu wyraża się ascetyczny wymiar modlitwy. Zamknijmy drzwi naszych zmysłów. Modlitwy „Ojcze nasz” nie odmawia się niedbale, w przeciągu spowodowanym myślami ze świata. Zamyka się drzwi, żeby nie wpuścić rozproszenia do środka. Koncentruje się na niezwykłych słowach, które za chwilę się wypowie. A przede wszystkim uświadamia się sobie, do kogo za chwilę przyjdzie się zwrócić. Niestety, zbyt często się zdarza, że drzwi pozostają uchylone, kiedy się modlimy, i że do modlitwy przenikają różnego rodzaju błahe pokusy, bez żadnego związku z Bogiem!

Drzwiami, które należy trzymać zamkniętymi, są również nasze wargi. Jesteśmy tak bardzo gadatliwi! Modlitwa przede wszystkim zakłada milczenie, „zamknięcie gęby”, jak to się trywialnie zwykło mówić. W rzeczywistości należy zamknąć wiele drzwi, by żyć owym sam na sam z Bogiem, jakim jest modlitwa. Za cenę wszystkich pozamykanych w nas drzwi nareszcie jedne drzwi mogą się otworzyć w niebie (por. Ap 4, 1). Jezus jest tą Bramą, która nas prowadzi do Ojca (por. J 10, 7). 

„Idź, mój ludu, wejdź do swoich komnat, i zamknij drzwi za sobą” (Iz 26, 20). Dawniej prorok nakazywał ludziom zamknąć się w swoich domach, by uniknąć gniewu Pana. A teraz przeciwnie, Jezus zachęca nas do pozostania w izdebce, by zakosztować Bożej łagodności. Ten, którego gniewne przejście dawniej budziło lęk, teraz będzie trwał w bezmiarze swego miłosierdzia. Cóż za różnica!

Nie mnóż słów

Do zalecenia modlitwy przy drzwiach zamkniętych dochodzi zalecenie, by nie być gadatliwym jak poganie (por. Mt 6, 7). Oczywiście można „odbębnić” „Ojcze nasz”, nieuważnie, rutynowo powtarzając słowa, bez zaangażowania serca. 

Na szczęście można przytoczyć przeciwny, budujący przykład pastuszki pasącej krowy, która nigdy nie mogła dokończyć Modlitwy Pańskiej, „gdyż już prawie od pięciu lat, wypowiadając słowo Ojcze podnoszę do góry palec i zdając sobie sprawę, że Ten, który jest w niebie, to mój ojciec... zaczynam płakać, i trwam w tym stanie wzruszenia przez cały dzień, pilnując moich krów”. Jakość naszej modlitwy z pewnością nie zależy od liczby wypowiedzianych słów! Nie potrzebujemy bezustannie wymyślać nowych modlitw. Wszystko zostało już zawarte w kilku zdaniach składających się na modlitwę „Ojcze nasz”, i nie ma potrzeby dodawać nowych. Dlatego Montaigne twierdził, że „przy siadaniu i wstawaniu od stołu, udając się na spoczynek i wstając z łoża rano, i przy wszystkich szczególnych czynnościach, do których jest obyczaj dołączać modlitwy, [...] chrześcijanie powinni posługiwać się Pater. To jest modlitwa najważniejsza, jeżeli nie wyłącznie, to przynajmniej zawsze” (Montaigne, Próby, księga I, rozdz. 56).

 

o. Guillaume de Menthiere 
jest proboszczem parafii Wniebowzięcia Matki Bożej w Paryżu, wykłada teologię w Kolegium Bernardynów.