Esej o sztuce sakralnej

Święty Wincenty à Paulo (1847) Jean-Leon Gérôme (1824–1904)

Monumentalnie zastygły między fotograficzną precyzją a natchnieniem malarskim, obraz świętego Wincentego à Paulo pędzla Jean-Leona Gérôme’a zwiastował nową epokę w sztuce religijnej. Drobiazgowe detale koronek u komży, świeżo wyprasowane płótno welonu i portretowe przedstawienie świętego odzwierciedlają rzeczywistość wytworzoną przez nowo wynalezioną sztukę fotografii, podczas gdy potężna kompozycja, z jej niskim punktem obserwacyjnym, została zaczerpnięta z tradycji chrześcijańskich apsyd i nastaw ołtarzowych.

W 1847 roku dwudziestotrzyletni Gérôme właśnie powrócił z nauki w Rzymie u nauczyciela Hippolyte’a Delaroche’a, gdzie stworzył zarówno to dzieło, jak i słynniejszą „Walkę kogutów”. Podczas gdy w drugim dziele, przygotowującym jego debiut w Salonie Paryskim, Gérôme przywołał wyidealizowaną epokę starożytnej Grecji, przedstawienie świętego Wincentego, namalowane dla sióstr miłosierdzia w Vesoul, rodzinnym mieście Gérôme’a, jest uderzająco rzymskie pod względem formy i kompozycji.

Umieszczona pośrodku obrazu i podniesiona z ziemi dzięki cokołowi postać świętego Wincentego przypomina przedstawienia Chrystusa lub świętych, typowe dla rzymskich nastaw ołtarzowych. Podczas swej podróży Gérôme był pod głębokim wpływem Rafaela, zwłaszcza jego „Świętej Cecylii”, która zainspirowała kompozycję tego dzieła. 

Tutaj święty Wincenty stoi na środku, wyprostowany, trzymając małe dziecko — jest to temat ikonograficzny typowy dla tego świętego. Kręcone kolumny (podobne do tych z bazyliki świętego Piotra) ozdobione mozaiką w stylu Cosmatich, łuk triumfalny prowadzący do niszy oraz dwie figury mężczyzn, z których jedna trzyma pastorał, wyłaniające się z tła utrzymanego w stylu Caravaggia, przywołują na pamięć majestat sztuki chrześcijańskiej w Wiecznym Mieście.

W odróżnieniu od mrocznych diakonów, na oświetlonym pierwszym planie towarzyszą świętemu Wincentemu dwie kobiety. Jedna z nich jest siostrą miłosierdzia, członkinią zgromadzenia zakonnego, którego święty był współzałożycielem, a druga — młodą arystokratką, której twarzy nie widzimy, gdyż jest zwrócona w stronę świętego Wincentego. Dwie postaci miłosierdzia — ofiarowanie dóbr materialnych na pomoc ubogim oraz ofiarowanie życia w służbie potrzebującym — przywołują na myśl cnoty, tak często malowane i rzeźbione na rzymskich pomnikach grobowych.

 

Związek starej i nowej sztuki

Gérôme skwapliwie zaakceptował fotografię od chwili jej powstania. Jego nauczyciel Delaroche był tak zachwycony nowymi dagerotypami, że przypisuje mu się stwierdzenie w 1839 r., że „malarstwo umarło”. Gérôme przyjął bardziej pojednawcze podejście do nowej sztuki, wykorzystując swoje akademickie badania, oko malarza i miłość do koloru do tworzenia obrazów, które przedstawiając uderzająco dokładną scenę, nadawały życie aspektom historii, która mogła zaistnieć tylko w wyobraźni artysty.

Delaroche przekazał swojemu najlepszemu uczniowi pragnienie przedstawiania raczej „wiecznie prawdziwej prawdy moralnej” niż opowieści bohaterskich czy zachwycających eskapad. W swym pierwszym spotkaniu ze sztuką sakralną Gérôme, mając za sobą świeże przeżycie setek lat chrześcijańskiej tradycji artystycznej, wbudowanej w mury Rzymu, starał się wyrazić taką prawdę.

Święty Wincenty, mimo niemowlęcia w objęciach, pudełka klejnotów przed sobą i siostry zakonnej modlącej się koło niego, ma oczy wpatrzone w niewidzialną rzeczywistość poza zasięgiem kompozycji. To mała dziewczynka, mimo całego swego ubóstwa, zajmuje widza i staje się gwiazdą przedstawienia. Jej ubóstwo jest podkreślone przez nagość, opadające skarpetki i prosty czepek. Z kolei święty Wincenty, chociaż pochłonięty wizją nie z tego świata, zwraca uwagę niebios na dziecko, które z największą ufnością obejmuje jego rękę. Sfery doczesna i duchowa jednoczą się w trosce o niewinnego, bezradnego i potrzebującego.

 

Uniwersalne miłosierdzie przeżywane lokalnie

Wincenty à Paulo poświęcił znaczną życia posługiwaniu ubogim i dzieciom w potrzebie; to konkretna sytuacja ludzi, których spotkał twarzą w twarz, zainspirowała go do prowadzenia życia oddanego miłosierdziu. W jednym z listów święty Wincenty napisał: „Musimy się starać o to, by zmartwienia i cierpienia naszych bliźnich nas poruszały. Musimy prosić Boga, żeby wlał w nasze serca uczucia litości i współczucia, i by wypełniał je wciąż na nowo tym usposobieniem”. 

Prawdziwe świadectwo świętego Wincentego, i przyczyna, dla której nosi on tytuł „apostoła miłosierdzia”, tkwią w jego umiejętności stawiania potrzeb ubogich ponad własne i przyjmowania poruszeń miłości Chrystusa do działania na ich rzecz. „Jeśli będziesz patrzeć na ubogich w świetle wiary — napisał święty Wincenty — wtedy dostrzeżesz, że zajmują miejsce Syna Bożego, który wybrał ubóstwo”. Umieć zobaczyć twarz Chrystusa w twarzy ubogiego: oto przykład świętego Wincentego; jest to owoc wiary, dar, o który musimy prosić Boga..

Chrześcijańskie wezwanie do odpowiedzi na widok Chrystusa w ubogim ukazuje sama kompozycja. Młoda arystokratka ofiarowuje szkatułkę, z której wysypują się klejnoty i perły, a ubogie niemowlę beznamiętnie wyciąga z niej złoty łańcuszek. Gesty i łagodne porozumienie między młodą kobietą a dzieckiem mówią wszystko. Ona widzi Chrystusa podwójnie: w kapłańskim alter Christus świętego Wincentego oraz w twarzy małego dziecka. To tej małej dziewczynce młoda kobieta ofiarowuje swoje bogactwo i środki do życia, podobnie jak uczynił święty Wincenty, poświęcając się na służbę ubogim i osieroconym, a także reformie Kościoła. 

My również musimy modlić się o łaskę, byśmy umieli dostrzegać Chrystusa nie tylko w twarzach świętych, przedstawionych we wspaniałych dziełach sztuki odzwierciedlających chwałę Chrystusa, lecz także w potrzebujących twarzach ubogich, wzywających nas do życia miłosierdziem.


Ojciec Garrett Ahlers
Studiował teologię patrystyczną oraz sztukę wczesnochrześcijańską w Rzymie

 

Święty Wincenty à Paulo (1847), Jean-Leon Gérôme (1824–1904), Georges Garret Museum, Vesoul, Francja.