Esej o sztuce sakralnej

Święta Katarzyna Tekakwitha Jan Henryk Rosen (1891–1982)

17 kwietnia 1680 roku młoda dziewczyna z plemienia Mohawków–Algonkinów wydała ostatnie tchnienie w osadzie misyjnej na brzegach Rzeki Świętego Wawrzyńca; dzisiaj w tym miejscu leży Quebec. Niedługo później jezuicki misjonarz Pierre Cholonec zaświadczył, że ślady okaleczenia jej twarzy przez ospę wietrzną cudownie zniknęły; był to pierwszy z wielu cudów świadczących o szczególnej świętości pierwszej i jedynej tubylczej świętej amerykańskiej, Katarzyny Tekakwithy.

W pochodzącym z 1943 roku malowidle Jana Henryka Rosena Lilia Mohawków zajmuje środek sceny. Z niezwykłego wyboru amerykańskich świętych i misjonarzy Rosen wysuwa na czoło Katarzynę jako jeden z najwcześniejszych i najcenniejszych owoców świętości, zrodzonych z ewangelizacji kontynentu północnoamerykańskiego.

 Chwalebna scena

Malowidło Rosena nie znajduje się na strzelistych ścianach kościoła, ale w holu biurowca Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (wtedy nazywanej Narodową Katolicką Radą Opiekuńczą). Bliski punkt obserwacyjny intymnie wprowadza widza w kontemplację niebiańskiego dramatu, alegorycznego przedstawienia ewangelizacji Nowego Świata, stosownie do dzieła prowadzonego przez hierarchię, w której siedzibie się znajduje.

Wybór postaci wskazuje na wielką zdolność przewidywania: kiedy Rosen rozpoczynał pracę w 1942 roku, beatyfikowana była tylko jedna z osób w tej grupie; obecnie kanonizowanymi świętymi są wszyscy poza jedną osobą. Katarzyna Tekakwitha została kanonizowana w 2012 roku, Elżbieta Anna Seton w 1975 roku. Marcin de Porres, z tyłu, był beatyfikowany sto lat wcześniej, ale kanonizowany dopiero w 1962 roku. Grupę prowadzą — jak gdyby w procesji liturgicznej — dwaj kapłani misjonarze w strojach liturgicznych. Z prawej stoi Junípero Serra, wyniesiony na ołtarze w 2015 roku. Postać z lewej jest jedyną, której proces kanonizacyjny się jeszcze nie rozpoczął; jest to nieustraszony odkrywca, jezuita Jacques Marquette. Pojawia się on, aby ukazać światu ten kwiat świętości w imieniu Towarzystwa Jezusowego.

Pozy tych świętych w pewien sposób przypominają przedstawienia hagiograficzne Starego Świata, ale mają twarze i cechy Nowego. Katarzyna, z ramionami rozpostartymi w starochrześcijańskim geście modlitewnym, przywołuje na myśl orantkę z katakumb. Świętą otaczają dwaj duchowni, jak na mozaikach ozdabiających tak wiele rzymskich apsyd. Na prawo od enklawy świętych stoi zdecydowany Kolumb, bardzo podobny do portretów świeckich donatorów z okresu renesansu. Ofiarowuje on miniaturę statku niewidocznemu na obrazie Chrystusowi.

Biskupem klęczącym poniżej, zanurzonym w cichej modlitwie przed niebiańskim towarzystwem jest John Carroll, pierwszy biskup Stanów Zjednoczonych. Przywiązanie Rosena do szczegółów jest nadzwyczajne: wzór na świetnym adamaszku jego kapy przedstawia te same lwy heraldyczne, których ród Carrollów używał jako herbu.

Unoszące się zastępy aniołów, niosące kadzidło, sugerują ewangelizację i uświęcenie, a jednocześnie dodają świetlistości bardziej posępnym odcieniom poniżej. Tylko Katarzyna uczestniczy w tej samej, białej jak lilia czystości kolorów, co aniołowie powyżej.

Kształt i ustawienie malowidła przywołują na myśl tajemnicze objawienie. Scena zachowuje dobrze znane ustawienie ikonograficzne — święci i aniołowie zestawieni z tłem gwieździstego firmamentu i stojący na złotych chmurach — ale jest wypełniona niemal chaotyczną aktywnością; tętniąca i przepełniona żywiołowym ruchem.

 Malarz starego świata dla świętych nowego świata

Jan Rosen, potomek polskiej rodziny szlacheckiej o żydowskich korzeniach, był artystą czerpiącym z tradycji klasycznej. Jego kariera w sztuce kościelnej obejmowała dziesięciolecia i kontynenty. W 1939 roku, w wyniku wybuchu globalnego konfliktu, Rosen pozostał w Stanach Zjednoczonych i rozpoczął karierę malarza i twórcy mozaik, która trwała aż do jego śmierci w Wirginii w 1982 roku. Jego najsłynniejszym zamówieniem jest imponująca mozaika Chrystusa w majestacie, dominująca w apsydzie bazyliki Sanktuarium Narodowego w Waszyngtonie.

Podobnie jak na omawianym malowidle, styl Rosena charakteryzuje się energiczną syntezą Wschodu i Zachodu, współczesności i dawności. Pod niektórymi względami jest zależny od sztuki Szkoły z Beuron — wysoce stylizowanego i geometrycznego ruchu, który rozkwitł w niemieckich klasztorach benedyktyńskich w końcu XIX i na początku XX wieku; próbował on zaadaptować wschodnią wrażliwość ikonograficzną do kontekstu zachodniego.

Podczas gdy świat sztuki w latach 40. XX wieku tworzył dzieła celowo unikające formy i postaci, Rosen należał do konserwatywnego ruchu w sztuce sakralnej, który próbował kontynuować tradycję sztuki figuratywnej. Malarze tacy jak Rosen wierzyli, że artysta winien jest szacunek pewnym normom, zwłaszcza gdy maluje tematy sakralne. Praca artysty powinna polegać nie tyle na tworzeniu nowego obrazu, ile odkrywaniu doskonałego obrazu, który już istnieje w umyśle Bożym.

Nasza grupa pięciu świętych tworzy wspólnie ikonę świętości królestwa Bożego. Niezależnie od przestrzeni i czasu, wszyscy odnajdują swój dom w niebiańskiej Jerozolimie, jako narody zjednoczone pod wspólnym sztandarem Chrystusa. "Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków" (Ap 7,9).

Amerykańscy święci Rosena są przedstawicielami mozaiki narodów i języków — tak odczytuje przeznaczenie narodu amerykańskiego człowiek, który przybył do kraju zaledwie kilka lat wcześniej. Jeśli ten sam naród może uważać za swoich rodowitych synów i córki francuskiego odkrywcę, angloamerykańską wdowę, peruwiańskiego brata zakonnego, hiszpańskiego misjonarza i dziewicę z plemienia Mohawków, to dlaczego nie polskiego malarza? Jeśli oni wszyscy mogą zasłużyć na miejsce w Królestwie Bożym, to czemu nie my także?

 

Ojciec Alek Schrenk

Kapłan diecezji pittsburskiej, Pensylwania

 

Święta Katarzyna Tekakwitha, Jan Henryk Rosen (1891–1982), hol budynku Konferencji Biskupów Katolickich USA, Waszyngton.